|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (472) Proza (19) Dziennik (3) Fotografia (1) Grafika (1)
O autorze Znajomi (26) | |
puls jak puls. krążymy, ale trzeba konsekwentnie
dopowiedzieć, że jednak dwuwymiarowe z nas owoce
bug w wyobraźni, kiedy tworzyła żałosny skrypt.
soliści z boskiego nadania? nie jest to dzień ósmy
wśród elektrycznej mgły, kiedy usta nam gorzeją
melancholią. ja pamiętam twoje niedojrzałe anonimy
o fobiach nad rozkapryszoną kołyską. gęstnieję
w słoną i niespodziewaną tożsamość, której ciało
pragnęłaś wchłonąć o czwartej prawie trzydzieści,
wierząc w z góry zafałszowany pretekst. było gorzej
- żyła zgorzel. oto kwitło ciało twoje. trele morele -
jakaż to nadzieja na oddech z toksycznie bliska?
wszystko byle nie cudza empatia. szadź i pukanie
tłumione od wewnątrz skorupy. ono wreszcie osobno.
Tekst super i kupiłeś mnie ostatnim zdaniem:)
zgłoś
wiecz co...masz tu genialne frazy. :) i już wiem dlaczego czuję ten wiersz, zamieniłam - "pragnęłaś wchłonąć " na pragnęłeś...eh...
zgłoś