|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (472) Proza (19) Dziennik (3) Fotografia (1) Grafika (1)
O autorze Znajomi (26) | |
nocą, gdy Zadura nie ma już pociągu.
październik w zimnym sosie, zatem mieliśmy całą
knajpę dla siebie. mało doświadczona obsługa included.
a jeszcze przed kwadransem snuły się konspiracyjne
plany: jakby tu niepostrzeżenie teleportować alkohol
z czternastej stacji benzynowej. w grę wchodził
sztuczny garb albo neseser komiwojażera. namolny
barman wziął nas na litość i strach przed dwuznaczną
okolicą, której zwiedzanie wyłącznie do pierwszych
gwiazd, więc umyliśmy ręce. w piwnym ogródku bez piwa,
ale za to z wyziębionym drinkiem na łeb i wspomnieniami
sprzed raptem czterech dekad. o wpływie zakwitających
dziewcząt na filozofię Kołakowskiego i wice wersa.
o wrodzonych talentach pokonywania życia slalomem
na trzeźwo. wódka śpiewała w drodze do zachwyconego
mózgu. dygocząc zębami o krawędź szkła, pękałem z dumy
i świeciłem zachwytem jak zapalniczka na koncercie
Lombardu. kiedy ostatecznie przeżyliśmy fajki, Bohdan
poprosił bym kiedyś wysłał mu wiersze, gdy już będę
na to gotów. może i nie przekroczy dla nich Styksu
przyzwoitości ale pokazałby ówdzie. pisz więc chłopcze,
- pisz z tą bezkompromisową agresją w wersach. tylko
drapieżnik rozróżni błogostan świeżego mięcha od byle
padliny. o świcie każdy z nas wrócił do własnej
wstydliwej prozy. solo i w przeciwstawnych kierunkach.
:)
zgłoś
Świetnie się to czyta, panie Piotrusiu, to jest po prostu kapitalna opowieść. Drapieżnik i świeże mięcho!!
zgłoś
Lubię takie pisanie
zgłoś
I ja dorzucam pozytywne słowo na temat tego wiersza! :)
zgłoś
Nie dorzucam. Przykro mi.
zgłoś
drażniące są przerzutnie w tym wierszu, Piotrze i wydają się nieuzasadnione, przypadkowe.
zgłoś
być może. być może nie. ja je czuję... :)
zgłoś
Rozbawiło mnie nawiązanie do Prousta w tym kontekście. ;))) Ech, chyba wrócę do własnej wstydliwej prozy... ;)
zgłoś
jest ok!)
zgłoś