8 listopada 2010

poezja

Pi.
Pi.

odezwa do mimowolnego czytelnika

w całej swojej jaskrawej bezczelności
i niepoznaniu aktualnych samogranic
skazuję cię przypadkowy czytaczu
na wchłonięcie co najmniej pierwszego wersu
sam sobie jesteś winien

ja świadom ery migoczących obrazków
(którym nijak do tańczących cieni
na kamiennej jaskiniowej tablicy)
wiem
że jeśli nie zatopię w tobie harpuna
na wejście - od pierwszego wejrzenia
to nie zatrybi to nic z tego to pal sześć
to siedem na pal sardanapal solo
i tak zawisnę z głupio nadętym morałem
z ordynarnym kleksem (kiedyś żydem)
zamiast soczystej puenty

Paganini
9 listopada 2010 o 18:50

Dziwi mnie, że jeszcze nikt nic o tym wierszu nie napisał, bo jest naprawdę wart uwagi. Napisany bardzo dobrze, przemyślany i dający do myślenia. Wnosi coś, pośród wielu tekstów o niczym. Ja jestem bardzo na tak. Pozdrawiam.

zgłoś

Józef Załuski
9 listopada 2010 o 21:46

Trudno się czyta tym bardziej ,że odnosi się w treści aluzyjnie do wielu utworów nawt dawnych. Ale lubię trudności i z przyjemnością "przeorałem" mimo migotania te zwały kamieni i pali. Ciekawa forma i zestawienie słów.Pozdrawiam !

zgłoś

Wanda Szczypiorska
10 listopada 2010 o 13:58

Nie jest problemem przeczytać pierwszy wers, ale problemem jest wyłuskać sam wiersz z tłumu.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się