|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (472) Proza (19) Dziennik (3) Fotografia (1) Grafika (1)
O autorze Znajomi (26) | |
Pan Cogito uczy się funkcjonować w przypadkowym społeczeństwie (a tribjut tu Zbigniew Herbert)
Pan Cogito wciąż wierzy
że jeszcze nie jest tak źle
by nie mogło być dobrze
przymyka oko
na masowe szkolenia prywatnych Piłatów
na taśmową produkcję
zastępczych sumień
w sam raz na uczciwą kieszeń
obywatela
zaiste - Pan Cogito ufa
że to jeszcze nie to DZIŚ
nie ten sąd ostateczny gdy zdrożne uciechy
podstarzałych senatorów płci nierozpoznawalnej
będą warte jasnej pomroczności
bardziej niż wczoraj
jego nieskalana niewinność
wymaga odświeżającego wizerunku
a w każdym razie
nie uniesie kolejnego upokorzenia
co ciekawe
Pan Cogito nadal chciałby
wspomóc przypadkowe społeczeństwo
odpowiednią jałmużną
ale nieprzewidywalny naród
ukradł
obola co na czarną godzinę
byleż on rozmienił go na pełnię chleba
a nie na drobne igrzyska
Tak, ten nieprzewidywalny naród,masowe szkolenia Piłatów,Piesiewicz (pies z nim),przypadkowe społeczeństwo etc. Bardzo na tak Pi:):)
zgłoś
Herbert byłby dumny. Społeczeństwo może i przypadkowe (Glemp?) , ale inne nie będzie. DZIŚ to JUTRO . JUTRO, to DZIŚ
zgłoś
nie to nie Glemp, pani Wando... to niejaka Halina Nowina- Konopka... wtedy posłanka bardzo silnie związana z pewnym toruńskim radiem. wypowiedź o przypadkowości społeczeństwa padła z okazji jakichś wyborów, które nie przebiegły według oczekiwań pryncypała pani posłanki... a "pomroczność jasną" pamiętacie? pamiętacie kto był autorem tego błyskotliwego lapsusu językowego?
zgłoś
Rzeczywiście. Pasowało mi do Glempa. A na pomroczność jasną cierpiał Jarosław Wałęsa, czy brat?. Społeczeństwa innego niestety nie będzie. Ono zawsze jest wypadkową. A teraz jeszcze dojdzie edukacja internetowa.
zgłoś
nie pamiętam czy to Jarosław cierpiał na "pomroczność", ale pamiętam że twórcą definicji był profesor Lech Falandysz, który jako pierwszy w epoce popeerelowskiej zabrał się za psucie prawa. na cześć profesora wymyślono że to "falandyzacja" :) A co do edukacji internetowej, to nie mamy tu do czynienia z edukacją lecz czymś o dokładnie przeciwnym wektorze. ze z masowym samobójstwem intelektualnym? na jednym z portali poetyckich (mniej wysublimowanym od trumla) rzuciliśmy sondę: kogo czytamy. chodziło o poezję. wi pani, jakie są wnioski? internauci czytają regularnie... innych internautów. poezja pozaportalowa to już cud mniemany... jestem tym przygnębiony. my tu co prawda też czytamy siebie nawzajem, ale z samej istoty lektury widzimy, że wiersze nam rodzą się z korzeniami głęboko w papierowym mateczniku. wystarczy zajrzeć do Jarka albo Mirki. ale gdy dostaję komentarz, że powinienem pisać tak by czytelnik NIE MUSIAŁ guglować, to opadają mi ręce... wiem, że wiersz dzisiejszy obarczony jest "grzechem pierworodnym" z powodu pożyczenia sobie herbertowskiego bohatera jego czasów, ale czy dziś - nam współcześnie - pan Cogito nie miałby nowych dylematów moralnych?
zgłoś
Jarosław Wałęsa nigdy nie cierpiał na pomroczność, jest posłem PO z Gdańska , wykształcony w USA, jedyny z synów Lecha o którym nie można powiedzieć złego słowa.Chodziło o Przemysława.
zgłoś
A propos Falandysza, to co robił wtedy to betka wobec późniejszych nagięć i wydarzeń.:):)
zgłoś
Pi-miałby ,oj miałby. Napawa mnie to wielkim smutkiem. Masz rację co do googlowania.Mnie ręce opadają.Żenada. I dla niektórych literatura poza siecią nie istnieje.Świat realny, książki zastępuje świat wirtualny.Co nie jest w sieci - nie istnieje...
zgłoś
Pewno by miał, bo bebechy leżą na wierzchu w postaci komentarzy pod artykułami prasowymi. Kiedyś trzeba było porozmawiać z sąsiadem, żeby sie zdenerwować. A dylematy moralne nie leżą na jednej półce. Jakieś takie zróżnicowane bardziej.
zgłoś
dobra współczesna poezja. pozdarwiam
zgłoś
wery tejsti pis of tribjut... nadzieja moja wielka ze przyszle pokolenia nie beda nad takim tekstem pytaly co to znaczy po angielsku to slowko Herbert i czemu wielka litera...
zgłoś
Piszę pracę maturalną z Pana Cogito, jego postrzegania różnych aspektów życia, dlatego też wiersz bardzo mi bliski. Podoba mi się, pasuje do klimatu tomiku. Zgadzam się Herbert byłby dumny. Pozdrawiam
zgłoś
A ja nie wiem, czy Herbert byłby, czy nie byłby. To jest takie żywe, trochę mięsiste, trochę lakoniczne. Kontynuacja kontekstu. Udana chyba.
zgłoś