21 maja 2010

poezja

Pi.
Pi.

miłość w czasach przedkomórkowych

między nami cisza rozpylona w tęczowy koloidalny roztwór
tęsknego dźwięku, jak taka międzymiastowa ze Skarżyskiem
w zadeszczony październikowy spleen. ty tam, ja tu, ja tu,

ja tu, a z nami owe impulsy, zabłąkane gdzieś w kapryśnej
centrali telefonicznej. ebonit grzeje prawie jak twoja pierś,
którą czuję podświadomie. chwytam się słuchawki, niby brzytwy

a łapię klaustrofobię, więc rozpraszam się po czułych życiorysach
zapisanych niebieskim flamastrem na udającym drewno drewnie.
mógłbym z nich ułożyć wzorcowy film i dostać Oscara albo grypę.

więc przypuśćmy Konrad, przypuśćmy Brygida. byli tu - gdzie są?
razem? osobno? żona czy puszczalska?, brutal czy mitoman? to na nic.
jej charakterystycznego "ł" już nie pamiętam. membrany pogasły.

skrobię cierpliwe krople deszczu od spodu. zajęte, zajęte.
zajęte jest w każde siąpiące popołudnie. ciągnie wtedy ludzi,
by choćby szepnąć: posłuchaj, jak u mnie też pada deszcz...

Waldemar Kazubek
21 maja 2010 o 01:00

Pierwsze póltora wersu wyrzuciłbym do kosza, resztę czuję, reszta wyśmienicie.

zgłoś

No hole in the water
21 maja 2010 o 21:20

Wyrzuciłabym do kosza resztę z wyśmienitej na hałdzie kolacji, półtoraczki - czuję ruchy - niewierszorobaczki.

zgłoś

Waldemar Kazubek
23 maja 2010 o 14:17

Nic nie rozumiem! Acha i mówi się "hołda"! Przynajmniej tam gdzie są hołdy.

zgłoś

Agnieszka Błaszczyk
22 maja 2010 o 23:20

a mnie podoba się w całości, bo jakbym czytała o sobie... pozdrawiam :)

zgłoś

No hole in the water
23 maja 2010 o 18:41

I mnie się podoba do ostatniej literki! To moje przeciw wyrzucaniu wersów z tego wiersza. A oto co dla mnie znaczy Hołda: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Hołda

zgłoś

Waldemar Kazubek
24 maja 2010 o 17:28

Hołda w palestrze to ci dopiero! Czytam i czytam ten pierwszy wers i naprawdę marzę o tym by był inny, bo jak go przeczytałem po raz pierwszy, to chciałem zarzucić dalszą lekturę (że niby bełkotliwe) i wiem już, jak wiele bym stracił

zgłoś

Pi.
24 maja 2010 o 18:03

:) Waldemarze... marzenia nie po to są by się spełniły, marzenia po to są by były... niestety nie zmienię pierwszego półtorawersu... obaj powiemy: trudno... pozdrawiam...

zgłoś

Waldemar Kazubek
25 maja 2010 o 00:44

Trudno. To ja będę sobie czytał bez niego :) Pozdrawiam.

zgłoś

Anna Nawrocka
20 czerwca 2010 o 11:54

zapamiętałam po pierwszym czytaniu. wrył się mocno. wczoraj miałam okazję wysłuchać autorskiej wersji :) to tutaj Pi. to tutaj zapamiętałam :) pozdrawiam.

zgłoś

Wiktoria Danielewicz
16 maja 2011 o 16:44

świetny!

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się