19 lipca 2010

poezja

Pi.
Pi.

grzybobranie

nic w tym nadzwyczajnego.
na obiad wybielona grzybowa,
syknęłaś w zakleszczone
siekacze. milczałem za wczoraj,
jak dobrze wychowany młodnik.

kiedy zaklinowałaś scyzoryk
wewnątrz zcapierzonej garści,
napoczął się sezon wyskrobań
między drugim a sąsiednim
paluchem lewego płaskostopia.

dobrze że nie wyrywasz razem
z grzybnią. da się przemilknąć
gdy zamknięte oczy. nigdy
nie przypuszczałem, że zaufanie
ma smak niedociętych paznokci.

xxxx
19 lipca 2010 o 19:11

grzybowa z domieszką wyskrobanej stwardniałej skóry pomiędzy dużymi palcami ;-) a fuj ;-) ciekawa gra skojarzeń.

zgłoś

Wanda Szczypiorska
19 lipca 2010 o 19:24

To fuj w istocie. Zlekka zemgliło

zgłoś

Pi.
19 lipca 2010 o 19:24

:)

zgłoś

Szel
19 lipca 2010 o 21:16

hehe to teraz "sie" robi nogami?

zgłoś

Pi.
19 lipca 2010 o 22:26

zbyt romantycznie się ostatnio u mnie zrobiło. zbyt łzawo. potrzebowałem to przełamać po przekątnej. z innego czasu. z innej alternatywnej przestrzeni. mrugnąć inną poetyką. żeby zachrzęściło. żeby zachrupało. żeby buntował się przełyk.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
20 lipca 2010 o 01:46

przaśnie:):)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się