18 lipca 2010

poezja

Pi.
Pi.

moja menado...

moja menado
mżawią mi się wspomnienia
zamazane jak szyby
w rzadko odwiedzanych oknach
szron tam gdzie powinno
parzyć nieskromne palce
namacalny mrok uciska
tę błotnistą drogę
o jednym zabliźnionym skraju
prosto w koloidalność uczucia
a potem
gejzer gwiazd w twoim oku
i ten szept finezyjny
jak nasz pierworodny grzech

jakoś jest inaczej
jakoś jest
jakoś
ja

Jarosław Trześniewski
18 lipca 2010 o 02:33

Koncówka mocno lingwistyczna. "Chłodny" wiersz na te upaly, a jednak ma drugie tło. Jeszcze tu wróce. Pozdrawiam Pi noca po spacerze wraz ze świetlikami:):)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się