moja menado
mżawią mi się wspomnienia
zamazane jak szyby
w rzadko odwiedzanych oknach
szron tam gdzie powinno
parzyć nieskromne palce
namacalny mrok uciska
tę błotnistą drogę
o jednym zabliźnionym skraju
prosto w koloidalność uczucia
a potem
gejzer gwiazd w twoim oku
i ten szept finezyjny
jak nasz pierworodny grzech
jakoś jest inaczej
jakoś jest
jakoś
ja
Koncówka mocno lingwistyczna. "Chłodny" wiersz na te upaly, a jednak ma drugie tło. Jeszcze tu wróce. Pozdrawiam Pi noca po spacerze wraz ze świetlikami:):)
report