Mały szew

Usunąłem szew, ludzką ręką uczyniony,
jedna porwana cienka nić.
Jak złudzenie, co czasem boli?
Żywe tkanki nawilżone czerwienią krwi,
czarne kołtuny niechcianych myśli,
wplecione w talie pogodnych dni.

Jeszcze tylko krok, a może dwa,
i znowu dzień osiągnie linie nocy.
Na przedwiośniu, uśmiechem zakwita twoja , twarz,
krzew derenia zapłonął żółtym kwiatem.
Starą ranę zabliźni wnet nowy świt,
złe wspomnienie wsiąkną jak ostatni śnieg.

I tylko czasem coś zaboli,
taki zwyczajny bukiet szarych dni.


Popełniony - PIŁA dn. 12.03.10. r.

Saranova
11 czerwca 2010 o 16:52

Wiersz dobry tylko ostatnie dwa wersy nieco zbyt płaskie. Może zbyt pospiesznie napisane?

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
13 lipca 2010 o 23:59

Może ???

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się