OPĘTANIE

Myśli spętane słowem,
pęcznieją,
w czeluściach umysłu, hula wiatr.
Kwiaty na skwerku,
nabierają żywszych kolorów.
Staje po środku marzeń,
ciepły głos w słuchawce
spływa do wnętrza,
mej duszy.

Gwar uliczny miesza się z ciszą.
Resztkami sił,
chwytam się krawędzi opamiętania.
Lecz już nie walczę,
liść porzucony przez wiatr,
płynie zgodnie z nurtem rzeki.
Bezwładnie pogrążam się,
w jej spojrzeniu.

Stopami dotykam progu nieba.

Józef Załuski
10 czerwca 2010 o 22:08

Treśc ciekawa,tylko nie widzę istoty opętania,czyżby słowo tak potrafiło opętać samym swym brzmieniem.W sumie dobrze się czyta a czy autor sam wprasza sie do nieba ?

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
10 czerwca 2010 o 22:25

Do nieba droga daleka, i być może dla mnie za wysokie progi ! A opętanie dotyczy bardziej osoby niż słowa. Dziękuje za komentarz ...

zgłoś

Marta M.
10 czerwca 2010 o 23:38

piekne slowa...porywaja.

zgłoś

Marcin Małolepszy
25 czerwca 2010 o 14:35

Mnie on bardziej przeraża, obym zawsze był wolny. Wiersz wart przeczytania.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się