23 października 2010

poezja

Edmund Muscar Czynszak
Edmund Muscar Czynszak

Skrawki października

Wiatr po lesie październikowe różańce
odmawia,
jeleń dostojnie przechadza się
skrajem,
ostatni śpiew ptactwa po kniejach się
niesie,
smutkiem naciąga sina kołdra mgieł z
nad bagien.
 
Dzień się z nocą zbratał wczesnym zmrokiem
częstuje
rozczochrane trawy naciągają wilgocią,
zasuszone bukiety letnich marzeń pod
sufitem się snują,
zziębnięta dzika grusza tkwi przy
drodze samotnie.
 
Zachlapana deszczem wąska ścieżka za
pagórkiem cienia nocy znika
pociąg, co odjechał czarnym warkoczem
dymu w niebo lekko kicha,
jeszcze tylko czarne wrony smutne
pejzaże lotem spenetrują,
potem tylko cichą wieczorną kołysankę
sitowia zaszumią.

Withkacy
23 października 2010 o 08:26

Bardzo mi się podoba ten melancholijny październik

zgłoś

Nina Malina
23 października 2010 o 09:53

Wiersz wspanialy,bardzo mi sie podoba ,pozdrawiam

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
23 października 2010 o 10:37

Bardzo milutko.Prawie tam byłam. Pięknie opisane:))

zgłoś

Józef Załuski
24 października 2010 o 22:18

Co prawda Niemen słowami Tuwima inaczej opisuje październik ale Twój niewiele odbiega od tamtego a może nawet bardziej realny jak pisze moja szympatyczna przedmówczyni . Być może jest to jeden z lepszych Twoich wierszy. Czytam już trzeci raz i za każdym razem wydaje mi się coraz bardziej interesujący !

zgłoś

Paganini
25 października 2010 o 17:05

Świetny paźdźiernik. Bardzo dobry wiersz.

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
3 listopada 2010 o 21:40

Dziękuje za wszystkie komentarze.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się