22 października 2010

poezja

Edmund Muscar Czynszak
Edmund Muscar Czynszak

Skraj zimy

                      
Za lasem
raz jeszcze słońce pocałunek składa,
buki
zrzucają z ramion rude pachnące wilgocią liście,
w misternie
utkanej wątłej pajęczynie,
srebrne
krople rosy radośnie błyszczą.
Jeszcze
tylko z kilku liter kolejnych bukiet splotę,
wraz z
łupinami orzecha dzisiejszy smutek zgniotę.
Znów
przymrozek pobieli zgniłe skrawki jesieni,
bielą naciągną
krajobrazy ciszy
tylko ślady
zajęcy pokreślą polną przestrzeń,
zaspy zasłonią
to, co dzisiaj już nie cieszy.
 
A my znów
będziemy pili zabielaną kawę,
zegar
skwapliwie kolejne minuty wyliczy.

An - Anna Awsiukiewicz
22 października 2010 o 17:19

Milutko się czyta:)))

zgłoś

Withkacy
22 października 2010 o 19:58

jak zawsze gościnnie u Ciebie

zgłoś

Nina Malina
22 października 2010 o 21:29

wiersz na tak,pozdrawiam serdecznie

zgłoś

Paganini
25 października 2010 o 17:02

Wiersz dobry. Pozdrawiam

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
3 listopada 2010 o 21:34

Taki kawałek przed pola zimy.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się