Selektywna miłość

Obłapiani wygranymi problemami,
pławimy się w uczuciach, rodem z komiksów.
Słońce wschodzi i zachodzi poza naszym nie spokojnym oddechem,
czerwone odcienie naszych uczuć, zapalają się i gasną jak uliczne reklamy.
Świadome wybory stają się krokami popełnianymi po omacku.
Gwiazdy bledną z wolna ustępując miejsca następnym i następnym.

Każdy kolejny wybór jest wyborem ostatecznym,
nigdy niezaspokojeni poszukujemy ciągle nowych namiętności,
które na nowo pobudzą nasze ego, bredzimy o miłości,
porastając automatycznie naszym anachronizmem.
Nasza selekcja jest subiektywna, wyzuta z resztek prawd,
Artykulacja naszych kolejnych uczuć, grzęźnie w wąwozie naszej krtani.
A na horyzoncie tracimy wektor prawdziwych naszych wartości.


Tylko dzień rozpoczyna się i kończy o właściwej sobie porze.

Saranova
25 maja 2010 o 16:11

Wiersz jest dobry tylko mam wrażenie, że ugrzęzłeś nieco nadużywając "nasz, naszego, naszej, naszych". Pozdrawiam :)

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
25 maja 2010 o 20:24

Tak masz racje nie tak to powinno wyglądać!!!

zgłoś

Marcin Małolepszy
25 czerwca 2010 o 15:23

Czasami tak mamy ! słuszna sugestia.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się