Rysy,czyli zadrapanie


 
Sponiewierane marzenia, błąkają się
ponad błękitem,

gorzkie łzy przeciekają na dno duszy,
ty nadal pozostajesz w blasku swej
muzy.

Kiedy ja brocząc własnymi
słabościami,

nie mam siły pójścia własną drogą.
Słowo kocham niczym kameleon
wciąż przybiera inną barwę - nadziei.

 
Lecz nadal pragnę pozostać w orbicie
twych westchnień.

Tak jak twa muza w galaktyce twej
łaskawości.

A rysa na pomniku miłości,
 coraz bardziej rozwiera swoje ramiona
brocząc naszą bez silnością.
 

Paganini
17 września 2010 o 15:37

Świetny wiersz, doskonale trafia w moje emocje, mój stan. Jestem zdecydowanie na tak.

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
17 września 2010 o 20:04

Pięknie... Lecz nadal pragnę pozostać w orbicie twych westchnień.

zgłoś

Józef Załuski
17 września 2010 o 23:47

W zasadzie łzy są słone ale dla niespełnionego w miłości smak ich może być gorzki ! Jak już pisałem coraz więcej wersetów pisanych przez Ciebie ociera się o miłość w różnych konfiguracjach tak radosnych jak i smutnych.Czyżbyś był miotany takimi zmiennymi falami nastrojów. Udany utworek o ile można tak powiedzieć.

zgłoś

Nina Malina
21 września 2010 o 22:21

piekny wiersz...pozdrawiam

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
23 września 2010 o 15:47

Miłość jak każde uczucie nie obraca się tylko i wyłącznie w orbicie stabilnego nastroju i jednakowych doznań.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się