Sztukmistrze, (a może owie?), słowa i frazeologii,
na płasko i głęboko, nawet skośnie i w jej oczu
jeziorach, i na anielskich skrzydłach, rymem, rymem
za dziesięć tysięcy nakładu i podręczniki do literatury.
Burza mózgu w szklance wody, może czegoś mocniejszego,
nagle lśnienie, jak w mordę strzelił, gdzieś na wysokości
podłogi i taka, proszę państwa, metafora że aż się trudno
utrzymać na nogach.
Więc na zdrowie i sto lat, już w zasięgu te spiżowe,
laurowe i czarne swetry, nieprzespane noce bo muza
tak dręczy, absynt i zamglone oczy najpiękniejszych.
Sztukmistrzowie słowa.
świetnie od drugiej części, pierwsza zwrotka chyba prosi Autora, by ją przeleciał. Wzrokiem. Ponownie:)
zgłoś
No i mamy humorystę, zlośliwca i to przedniej marki.
zgłoś
Boć i Autor chyba miał inny kierunek tworzenia w pierwszej a inny w drugiej. i niby jest dopięcie nawiasu ale to dopiero od drugiej strofy dzieje się oj dzieje... dobrze się dzieje... :)
zgłoś