24 czerwca 2010

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Grafomańsko







Sztukmistrze, (a może owie?), słowa i frazeologii,
na płasko i głęboko, nawet skośnie i w jej oczu
jeziorach, i na anielskich skrzydłach, rymem, rymem
za dziesięć tysięcy nakładu i podręczniki do literatury.
 
Burza mózgu w szklance wody, może czegoś mocniejszego,
nagle lśnienie, jak w mordę strzelił, gdzieś na wysokości
podłogi i taka, proszę państwa, metafora że aż się trudno
utrzymać na nogach.
 
Więc na zdrowie i sto lat, już w zasięgu te spiżowe,
laurowe i czarne swetry, nieprzespane noce bo muza
tak dręczy, absynt i zamglone oczy najpiękniejszych.
 
Sztukmistrzowie słowa.

Mirka Szychowiak
24 czerwca 2010 o 13:07

świetnie od drugiej części, pierwsza zwrotka chyba prosi Autora, by ją przeleciał. Wzrokiem. Ponownie:)

zgłoś

Wanda Szczypiorska
24 czerwca 2010 o 13:22

No i mamy humorystę, zlośliwca i to przedniej marki.

zgłoś

Pi.
24 czerwca 2010 o 23:03

Boć i Autor chyba miał inny kierunek tworzenia w pierwszej a inny w drugiej. i niby jest dopięcie nawiasu ale to dopiero od drugiej strofy dzieje się oj dzieje... dobrze się dzieje... :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się