Jakie ja miewam sny, kolokwialnie mówiąc porąbane.
Objaśnienie marzeń
sennych jest kiepską lekturą,
szczególnie grubo po północy.
Być może to nic nie znaczy, pijmy z czaszek filozofów.
Duzi chłopcy się nudzą, krzyczą w nocnych autobusach.
A świat się przewija jak film w aparacie marki Zenit.
Dobra zostanę dobrym człowiekiem.
Nie będę już płakał w ciemności, obmacywał pustego łóżka.
Co miesiąc będę wykreślał z listy grzechów głównych.
Siedem to podobno szczęśliwa liczba.
Tylko obiecaj, szeptem, tak aby nikt nie słyszał
że już nigdy nikogo nie pokochasz.
[A świat się przewija jak film w aparacie marki Zenit] gdzieś jeszcze mam taki.
zgłoś
Strasznie trudno powiedziec coś o Pana wierszu. To lęk, żeby nie naruszyc tej delikatnej aury intymności, nie wleźć butem. Dlatego powiem tylko że zawsze czytam z ogromnym zainteresowaniem.
zgłoś
I ani Zygmunt Freud ani Gustaw Jung obietnicy nie zinterpretują. Bene.
zgłoś