21 stycznia 2011

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Nikt już nie będzie mną, nawet ja


Mam ciepłe skarpetki na zimę i do krwi odarte pięty,
pełną szufladę prezerwatyw ze środkiem opóźniającym
wytrysk. Pod wpływem mocno zakrapianego
seksu przestaję myśleć, wyprostowane zwierzę. Instynkty.
 
Później do świtu obserwuje koślawe witraże brudnych okien,
fantasmagorie latarń drapieżnie przyczajonych.
Nie łaknę chleba powszedniego ani weekendowych wypadów
za miasto. Starzeję się nieuleczalnie.
 
Od kiedy zdechła rybka jestem podwójnie samotny. Brudną
chustką przecieram wyczytane książki. Twój ślad coraz
słabszy,
subtelnie zanikasz. Spokojnie, poczekam aż się zatrze.
 
Czas na sen w umorusanej pościeli, z rękami splecionymi na
karku.
 

Wanda Szczypiorska
22 stycznia 2011 o 00:10

Panie Marcinie, paradoksalnie pełen optymizm. Kolejny piękny wiersz. A że okupiony cierpieniem, a może wyobrażeniem cierpienia.. No coż.

zgłoś

Marion
22 stycznia 2011 o 10:34

Świetny!

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
22 stycznia 2011 o 23:24

Ciekawy wiersz jestem na tak.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się