5 grudnia 2010

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Kalejdoskop


Na obrzeżach miasta szukam przypisów na murach.
Upstrzonych w stylu:
kocham Kasię, Michał to pedał.

Spokojnie mijam obozy pracy przymusowej dla kurczaków.
Po kieszeniach brzęczę nadmierną ilością drobnych
pomysłów. Sporo miejsca pomiędzy soczewką a okiem.
 
Do przymrużenia. Pogoda raczej kiepska. Dziury w nawierzchni
albo w butach. Degenerat – mruczą panie w średnim wieku.
Śmieję się do rozpuku. Sposobem braci mniejszych upadam
w błoto. Przekornie pozostawię puste konto, niedokończone
zakupy, wiersze których nie będą czytać. Jest jeszcze
środkowy
 
palec. Zbiór epitetów z różnych stron świata. Kolorowe
obrazki
poupychane w szafach. Kilka razy deja vu i dla równowagi
jamais vu. Niestety nie znam francuskiego. Ani żadnego
innego
języka. Taki pierwotny analfabetyzm. Jak rysunki w grotach.
 
Pozostaje tylko tak zwany święty spokój. I żal bezbrzeżny
nienakarmionych w porę kotów.
 

Nesca
6 grudnia 2010 o 00:43

przefantastycznie mi sié ciebie czytalo:)

zgłoś

Withkacy
6 grudnia 2010 o 07:47

podoba sie ;)

zgłoś

Krzysztof Kaczorowski (papayaii)
6 grudnia 2010 o 11:23

Nie wiem co powiedzieć... zgodzę się z Nescą.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się