Strzeżecie się na strzeżonych z przystrzyżonym
trawnikiem, a psy nie mają gdzie
kopulować w spokoju
ducha.
Człowiek z plecakiem
doświadczeń przemyka w cieniu kamer.
I tak go ucapią za poły płaszcza, nie będzie tłumaczeń.
Trwa, a już się skończyła. Było, nie było - miłość.
Taka na nibynóżce, w chatce z piernika.
Bez happy endu z plastikowej komedii.
Zabrakło szczęścia,
albo psiego swędu.
Zniknął moj koment,nie wiem czemu. jak zawsze Marcinie interesująco,psim swędem ,strzezonego pan B strzeze, voyeryzm czysty , a z miloscia roznie bywa, taaaak
zgłoś
Jak często psi swąd jest kluczem do wszystkiego a wiersz ciekawy .
zgłoś