Natalia Prill
WSZYSTKIE PRACE Poezja (3) Proza (1)
O autorze Znajomi (5)

Zmiana sposobu prezentacji

8 stycznia 2012

poezja

Natalia Prill
Natalia Prill

***

I have found
the thought
that was in
your mind

and which
you were probably
saving
for the universe

Forgive me
it was haunting
so near
and so far

2005 r.

6 lutego 2011

poezja

Natalia Prill
Natalia Prill

O życiu naszym, czyli pracy w magazynie odzieżowym przez trzy Mojry utworzonym

Dziesięć...
Urodziłeś się wiosną człowieku
Na ujrzenie Mechanizmu
W ślepym zbyt wieku.
Nic nie widziałeś,
Choć oczy szeroko rozwarte miałeś.

Dziewięć...
Osiem...
Siedem...
Spadasz w przepaść człowieku
Gubisz się w labiryncie gorąca.
Nie znajdziesz na to leku.
Ni antidotum. Ni złamanego słońca.

Sześć...
Pieć...
Cztery...
Umierasz uparty człowieku
Z każdym oddechem mdlącym,
Zwilgotniałym, gnijącym.
Żniwa naiwnie zbierasz
I wciąż nie wierzysz, iż umierasz!
(...)

--- cały tekst ---

4 września 2010

poezja

Natalia Prill
Natalia Prill

Wina Edypa

na bezdrożu mgły błądził Edyp
gdy niebo z ołowiu
spadło na jego oczy

i nastała ciemność poznania

Edyp zawsze chciał prawdy
dlatego został wtajemniczony

delficka wieszczka wyrzekła
kilka zabłąkanych słów
które krążyły
jak liście laurowe
jak ciała niebieskie
jak ciemna ciemna noc
świtająca daleką drogą
w nieznane

Edyp przemierzał swój bezkres
krokiem zbyt pewnym
jego niezdarne nogi
potykały się
o popękane gwiazdy
(...)

--- cały tekst ---

15 sierpnia 2010

proza

Natalia Prill
Natalia Prill

Powroty

Widzę Paryż, z lotu ptaka, osnuty mgłą papierosów. Kłęby dymu zacierają kontury budynków. Słońce już zaszło, posyłając cień pożegnań, ale niebo wciąż odbija blask wschodzących światów. Jest przygaszone i mętne, jakby ruchome. Mgła unosi się i krąży, nie przekraczając granic miasta, jakby była zamknięta w bańce mydlanej. Paryż jest dzisiaj bardzo senny. Sekwana drży i woła. Upragnione i wyczekiwane. Odległe Białe Miasto wrzeszczy znękane bliznami błota. I tylko złociste motyle, powiewające nad miastem, rozpraszają jego chorobliwą samotność.
Ulice znikają za zakrętami, które prowadzą donikąd albo dokądkolwiek. Światłość i ciemność dotykają się w zagłębieniach latarni, rzucając kolorowe cienie na twarze milczących przechodniów. Katedra stoi majestatycznie, złowieszczo. Witraże wydają się poszarzałe, zmęczone. Barwy wyblakły i nie odbijają się na popękanych głazach. Te same kamienie zdzierają się na mostach, które miały łączyć. Słynna, żelazna wieża stoi w centrum. W dziwny sposób odpycha mgłę, która przyobleka wszystko inne. Srebrna jak gwiazda drwi z naiwnych marzeń i wydumanych słów.
Na Pere-Lachaise zakopano ostatniego żywego człowieka. Miał krew i kości. W jego żyłach płynął Paryż. W jego oczach dzieci i szaleńcy dostrzegali głębię rzeki, a ślepcy przyszłość. On sam bardzo dziwił się jak bardzo miasto pomarszczyło mu twarz. Często zadawał sobie (...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się