Zmiana sposobu prezentacji
I have found
the thought
that was in
your mind
and which
you were probably
saving
for the universe
Forgive me
it was haunting
so near
and so far
2005 r.
O życiu naszym, czyli pracy w magazynie odzieżowym przez trzy Mojry utworzonym
Dziesięć...
Urodziłeś się wiosną człowieku
Na ujrzenie Mechanizmu
W ślepym zbyt wieku.
Nic nie widziałeś,
Choć oczy szeroko rozwarte miałeś.
Dziewięć...
Osiem...
Siedem...
Spadasz w przepaść człowieku
Gubisz się w labiryncie gorąca.
Nie znajdziesz na to leku.
Ni antidotum. Ni złamanego słońca.
Sześć...
Pieć...
Cztery...
Umierasz uparty człowieku
Z każdym oddechem mdlącym,
Zwilgotniałym, gnijącym.
Żniwa naiwnie zbierasz
I wciąż nie wierzysz, iż umierasz!
(...)
--- full text ---
na bezdrożu mgły błądził Edyp
gdy niebo z ołowiu
spadło na jego oczy
i nastała ciemność poznania
Edyp zawsze chciał prawdy
dlatego został wtajemniczony
delficka wieszczka wyrzekła
kilka zabłąkanych słów
które krążyły
jak liście laurowe
jak ciała niebieskie
jak ciemna ciemna noc
świtająca daleką drogą
w nieznane
Edyp przemierzał swój bezkres
krokiem zbyt pewnym
jego niezdarne nogi
potykały się
o popękane gwiazdy
(...)
--- full text ---
Widzę Paryż, z lotu ptaka, osnuty mgłą papierosów. Kłęby dymu zacierają kontury budynków. Słońce już zaszło, posyłając cień pożegnań, ale niebo wciąż odbija blask wschodzących światów. Jest przygaszone i mętne, jakby ruchome. Mgła unosi się i krąży, nie przekraczając granic miasta, jakby była zamknięta w bańce mydlanej. Paryż jest dzisiaj bardzo senny. Sekwana drży i woła. Upragnione i wyczekiwane. Odległe Białe Miasto wrzeszczy znękane bliznami błota. I tylko złociste motyle, powiewające nad miastem, rozpraszają jego chorobliwą samotność.
Ulice znikają za zakrętami, które prowadzą donikąd albo dokądkolwiek. Światłość i ciemność dotykają się w zagłębieniach latarni, rzucając kolorowe cienie na twarze milczących przechodniów. Katedra stoi majestatycznie, złowieszczo. Witraże wydają się poszarzałe, zmęczone. Barwy wyblakły i nie odbijają się na popękanych głazach. Te same kamienie zdzierają się na mostach, które miały łączyć. Słynna, żelazna wieża stoi w centrum. W dziwny sposób odpycha mgłę, która przyobleka wszystko inne. Srebrna jak gwiazda drwi z naiwnych marzeń i wydumanych słów.
Na Pere-Lachaise zakopano ostatniego żywego człowieka. Miał krew i kości. W jego żyłach płynął Paryż. W jego oczach dzieci i szaleńcy dostrzegali głębię rzeki, a ślepcy przyszłość. On sam bardzo dziwił się jak bardzo miasto pomarszczyło mu twarz. Często zadawał sobie (...)
--- full text ---
