Pan Staszek pełnił wartę przy osiedlowym sklepie
do perfekcji opanował butelkową musztrę
snuły się opowieści wokół osiedlowego poligonu
Pan Staszek ledwo się urodził od razu poszedł
na piwo tak go suszyło od częstego przypadkowego
jak twierdził łykania wód płodowych
Pan Staszek nie sprzątał po psie
„nie było by Szczęścia na świecie gdyby nie psie kupy!!!”
niebo było pełne kapsli wiosny pachniały bzem a
lata rumiankiem czas zatrzymywał się na jedno
piwko albo dwa
Teraz
nie ma
sklepu
ludzie jakby mniej szczęśliwi
a niebo
całe w neonach hipermarketu
zasłoniło pana Staszka
nostalgiczny wiersz bez ckliwości. bardzo za
zgłoś
bardzo ciekawe obrazy przedstawia pan, panie jeremiaszu
zgłoś
Poczułam to lato pachnace rumiankiem. Butelkowa musztra, osiedlowy poligon i parę jeszcze smaczków ładnie osadzone w całości.
zgłoś
co tu powiedziec. oprucz powtarzania sie? nastepny swietny wiersz Jeremi:)
zgłoś
super
zgłoś
bene.multi bene.
zgłoś