22 kwietnia 2011

poezja

Paweł P.
Paweł P.

Wygrana

(niecenzuralne)
 
Tamtej nocy wygrałem w kasynie 40 tysięcy
przyjaciel zjawił się jako eskorta
2 godziny staliśmy przy wpłatomacie
poszedł w swoją stronę, ja do znajomego chińczyka
gdzie zjarałem dużego kloca

chciałem popsikać się perfumami
ale to była pianka do golenia
więc pożyczył mi koszulkę

na imprezie szemrane towarzystwo
wygadałem się przy browarze: „słuchajcie
wygrałem mnóstwo pieniędzy!”
zupełnie jakbym mówił, że niosłem krzesło
na szczyt góry Karmel
otoczony tłumem astronomów z Mezopotamii
chudych jak kości w bibułce skóry
 
złapali mnie w ciemnej alejce
przyłożyli po mordzie i w brzuch
„powiedz prawdę chuju, to była ściema dla dup”
„Tak, to była ściema”, powiedziałem
nos mi krwawił, chodnik sam uderzał pod stopy
Ale była z nimi laska, której się spodobałem
Małolata, którą wyhaczyli na imprezie
Sikała przy mnie w lesie

poszliśmy wszyscy do sklepu potem na chipsy i piwo
na plac zabaw przed świtem
Oni, wielki gang małolatów, i ja sam jak palec, jak palant
z zakrwawionym nosem
„daj mi te pieniądze co wygrałeś” ryczał herszt gówniarzy
Wyciągnął mi z kieszeni 20 złotych

„oddaj to” powiedziałem
„nie”
„dlaczego?”
„bo jesteś pizda. Masz to co wygrałeś?”
„nie przy sobie”
„jeśli masz te pieniądze
to pójdziemy do hotelu”
pokazał na tą, co sikała przy mnie w lesie
ja ją załaduję w cipę, a ty w dupę
„dobra” zgodziła się w pół sekundy
 
„nie! Ja ją załaduję w cipę
a ty spierdalaj na bambus!" wrzeszczałem
rzuciłem się na niego, jęknął uderzając
o podniesione kolano
i wywrócił oczy białkami

więc zostawiłem mu te 20 złotych
i wziąłem małolatę
na stację do tunelu
darliśmy się, kiedy stukałem nią o bramę
włosy mieliśmy w kurzu
neon kebaba mrugał jak w filmach o zagładzie
zjadłem jednego ostrego z kurczakiem

dzisiaj spotkałem Ją w pociągu
bezsenne noce w kasynie
zmieniły się w sen
a ja byłem spokojny
dumny z jej gładkich nóg
niczym lekarz badałem
jak nabrzmiewa jej strach
i wypełnia mnie
jej napięte milczenie

za oknem
Księżyc podążał ścieżką słońca
Jak Francuski przekład Rosyjskiego poety
a najpiękniejsze było to
że nie miałem już czterdziestu tysięcy

nie miałem
złamanego grosza.

stateless
22 kwietnia 2011 o 19:59

chętnie poczytam w dziale "proza"

zgłoś

Margot
24 kwietnia 2011 o 07:03

Mam mieszane uczucia, ale raczej na tak. Szczególnie końcówka od: dzisiaj spotkałem ją w pociągu...

zgłoś

Florian Konrad
22 kwietnia 2011 o 20:05

niewiersz

zgłoś

RENATA
22 kwietnia 2011 o 20:32

hm ..z tych skurwys...nów i kur... wybieram chipsy . wiersz ok fajny ..przygodówka ..jak łatwo przyszło łatwo poszło a może nigdy nic nie było ..pozdrawiam

zgłoś

Paweł P.
22 kwietnia 2011 o 20:34

Dziękuję. Jedyny bodziec do napisania czegoś takiego, to fakt że "to było".

zgłoś

stateless
22 kwietnia 2011 o 20:36

ten minusik nie ode mnie

zgłoś

Paweł P.
22 kwietnia 2011 o 20:37

hej. Wiem! :) domyśliłem się czytając Twoje wiersze.

zgłoś

stateless
22 kwietnia 2011 o 20:44

:)akurat to starocie, ale co tam.

zgłoś

RENATA
22 kwietnia 2011 o 20:40

temat był przeżycie jak cholera az się w głowie zakreciło czy od seksu czy od jarania czy od kopa moralnego ...ale nawet lepiej ze nic nie zostało to miraż

zgłoś

Paweł P.
22 kwietnia 2011 o 20:48

został wiersz. Forma jest nie najlepsza, bo pisane trochę pod wpływem emocji. Na pewno zastąpię czymś innym, kiedy wszystko już będzie tak, jakbym przeczytał o tym w książce :)

zgłoś

RENATA
22 kwietnia 2011 o 20:52

coś orginalnego az odbija się na psychice

zgłoś

Paweł P.
22 kwietnia 2011 o 20:57

a największego kaca moralnego miałem o to, że wlazłem do kasyna ;p

zgłoś

RENATA
22 kwietnia 2011 o 20:59

i to pociągnęło sznurki machiny diabła??

zgłoś

RENATA
22 kwietnia 2011 o 21:02

chwila niepewna przeznaczenia z wyboru daje tyle mozliwości także zachłystnięcie się forsą jak szczeniak z wrażenia brnie w bagno dalej az traci wszystko i bdb ............tylko potem się pozbierac ...potrwa troche

zgłoś

Paweł P.
22 kwietnia 2011 o 21:13

Wiesz, pare lat temu patrzyłem na hazardzistów, jak na trochę ekstrawaganckich i z klasą. Historie z kasyna zrozumie chyba tylko ktoś, kto nałogowo grał i doznał przez chwilę uczucia, że to jest jedyne miejsce na ziemi, gdzie wszystko jest możliwe. Dopiero kiedy udało mi się na kilka miesięcy przerwać to piekło, a potem jeszcze raz przestąpiłem próg kasyna- otoczyli mnie ludzie, których stamtąd znałem i zaczęli doradzać i.t.d. uznałem, że trzeba czym prędzej s**erdalać. I już nigdy nie wrócić. Być może to powinno być puentą wiersza. Wtedy miałby większą wartość dydaktyczną :)

zgłoś

RENATA
22 kwietnia 2011 o 21:20

poczatek raju przedsionkiem piekła innym słowem

zgłoś

Wojciech Jacek Pelc
22 kwietnia 2011 o 21:21

tekst napisany sprawnie, choć momentami jedzie dłużyzną, i warto by jeszcze przyciąć. np cały ten fragment o ładowaniu w de czy w pe jest tylko takim niepotrzebnym popisem, nic nie wnoszącym. co wyróznia wiersz od niewiersza? ano fakt że wiersz jest poszarpany z prawej, czyli zwersyfikowany. ale co odróznia poezje od prozy, chyba przede wszystkim wyczucie. tu momentami wyczucia zabrakło. oczywiście wszystko to tylko moje subiektywne takie tam... ;) pozdrówka :)

zgłoś

Paweł P.
22 kwietnia 2011 o 21:27

Święta prawda panie Wojciechu! To miało być haiku :D A tak na serio, to miał być kawałek prozy, którego nie byłem w stanie stworzyć w obecnym stanie (stąd też tytuł) Ostatecznie z pewnością powstanie z tego proza :)

zgłoś

Paweł P.
22 kwietnia 2011 o 21:30

a jeśli chodzi o ładowanie w d* i tak dalej, to nie jest popis. To właśnie te zdania, cytaty, które zapamiętałem zainspirowały mnie żeby przytoczył Wam całą sytuację :)

zgłoś

Paweł P.
22 kwietnia 2011 o 21:32

być może nie udało mi się ująć komizmu sytuacji, kiedy licytujemy się kto i jak będzie ładował dziewczynę, która stoi między nami i słucha :)

zgłoś

Moim zdaniem, świetny tekst, jak na niego nie patrzył... Poezja to nie tylko kunszt metafor i wielkie tematy egzystencjalno - filozoficzne... To tez rynsztok (to nie jest słowo wartościujące)... Poezja to spazm, którego tu nie brakuje. To psychodelia...

zgłoś

Szel
22 kwietnia 2011 o 22:36

a czemu niecenzuralne Pawel, no i co sie stalo z wygrana? i nie sluchaj podszeptow Jacka...ta fraza z ladowaniem jest swietna:)))

zgłoś

Paweł P.
23 kwietnia 2011 o 13:16

39 tysiecy wydalem na kobiety i wino. Reszte roztrwoniłem :)

zgłoś

Szel
24 kwietnia 2011 o 03:02

tez w jedna noc ?:P

zgłoś

P
22 kwietnia 2011 o 23:22

Gdybym ja coś takiego napisał, pewnie by mi się zabiście podobało, bo wbrew pozorom jestem próżny i często brakuje mi w tym umiaru - ale nie ja to stworzyłem, więc tylko się powk..iam.i pozazdroszczę.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
22 kwietnia 2011 o 23:35

Jest wiersz. Mocna wyrazista opowieść. Że turpizm? Realizm? Konwencje się mieszają.Pawle namawiam do serii -niecenzuralne::)) To dobre pisanie .

zgłoś

Paweł P.
23 kwietnia 2011 o 01:19

Hehe, dzięki Jarku. Czemu nie?! W zanadrzu mam kilka historii, ale żeby stworzyć całą serię musiałbym nieco dłużej stąpać po tej ziemi, albo bardziej kusić los :)

zgłoś

Darek i Mania
22 kwietnia 2011 o 23:35

ciekawa historia -czyta się dobrze :)

zgłoś

oczy jak pustynia
22 kwietnia 2011 o 23:36

mam mieszane uczucia. od niektórych tekstów aż mdli. od tego, momentami zniesmacza. ale chętnie wrócę jak uporządkujesz i ugładzisz całość . na chwilę obecną jedynie zaciekawił. pozdrawiam.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się