9 sierpnia 2010

poezja

Barton
Barton

Nieszczęśliwy...

Nieszczęśliwy, który powołał mnie do istnienia,
który dał Imię.

Zapominam o rajskiej krainie, który jestem,
którego nie było.
Pocieszam Anioły nad Babilonu brzegiem,
dobijam ostatnią nadzieję;
Chwiejnym krokiem szaleńca błądzę,
potykam się o siebie,
zbieram plony moich i Moich grzechów
- tego drugiego.
Zasypiam nie wiedząc kim jestem,
kim byłem
a będę,
w pomieszaniu sklejam zmysły
...
żeby pamiętać i deszczem jesiennym
skropić czoło.
Ja, syn wiosny,
śmiertelny w każdym kroku istnienia
kołyszę się na falach pomiędzy brzegami
i jestem
i mnie nie ma,
Kompletny w każdej niedoskonałości
zrodzony pragnieniem, zabity

I tylko ten drugi,
na kolanach,
w ostatnim promieniu słońca
błaga o przebaczenie
Okrutnego Boga.

Szel
9 sierpnia 2010 o 12:43

powiem ci tak Barton!!! przepiekny wiersz,poruszajacy do glebi cala moja istote..az by sie chcialo ciebie przytulic... cieplusienko pozdrawiam:)

zgłoś

/
22 lipca 2011 o 20:11

przepiękny - ale mi się trafiło.

zgłoś

Istar
22 lipca 2011 o 20:16

i ja tu byłam i chwalę, bardzo bardzo :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się