gdy pył pokruszonego głazu
wydziera oddechy spóźnionego szeptu
gdy kamienieją okruchy ciepła i mrozu
gdy suche łzy solą gorzką w kawę
otwieram oczy na druga stronę
gdzie ostatni przyjaciel
nieproszony podaje łapę
gdzie nieskoszony kłos kładzie ziarna
w bruzdy czarne czyste
gdzie ujściem niespokojnej rzeki
ocean niewzruszony
gdzie słone kryształy przejrzyste
padają w morze czarne czyste
Gdy naprawdę źle
idę pod gruszę wspomnień
zapalam papierosa
liczę zasnute dymem drzewa kwiaty liście
liczę, że zasnę
wtedy czytam ślepca opowieści
stare, zapomniane wersy.
a ten wiersz sobie zabieram Awatar:)))) moznaby do niego dopisac jeszcze np. /kiedy jestem szczesliwa/ slucham czterech por roku vivaldiego/ biore kolorowe nuty / i maluje dom/ dach czerwony dwuspadowy /
zgłoś
Ale cudny--o mały włos bym go przegapiła:)
zgłoś