Stary aktor odgrywa swoją ostatnią rolę
w hieratycznej pozie gestem władcy
nakazuje nieobecnym widzom
śmiech płacz i wzruszenie
cisza frenetycznych oklasków
wzmaga się po każdej
niewypowiedzianej kwestii
on słyszy ten aplauz
jeszcze wyraziściej układa
gest opadającej ręki
tłumy zahipnotyzowane kunsztem
słowa gestu spojrzenia
na stojąco domagają się bisu
próbuje wstać do pożegnalnego ukłonu
światła reflektorów wydobywają z cienia
jego martwiejącą twarz
gasnącym spojrzeniem
szuka ostatniego widza
w lustrze widzi
swoją twarz
Wydobyłam ten wiersz z szuflady, dawno napisany, paradoksalnie w momencie, gdy odszedł od nas wybitny aktor Adam Hanuszkiewicz. Ten tekst nie ma z tym faktem nic wspólnego. Napisany był abstrakcyjnie. Próbowałam sportretować sytuację i psychologiczne wnętrze, charakterystyczny egotyzm... Czy się cokolwiek udało, nie wiem. A może chodzi o coś jeszcze więcej?
zgłoś
szukaj więcej takich wierszy:)
zgłoś
tak
zgłoś
Mario, jak najbardziej udany i mądry tekst. Gratuluję! Pogrzeb jeszcze w tej szufladzie...:)
zgłoś
Nie wiem, Małgosiu, czy jest tak, jak piszesz... Cieszę się, że Ci się podobał,
zgłoś
stary aktor jest ze mną zawsze wtedy kiedy ukladam ręce by je wyciągnąć do drugiego czlowieka-- to nieważne że wiersz jest wyciągniety z szuflady-- czasami myśle że szuflada to często najodpowiedniejsze miejsce dla wierszy-- tam czują sie swobodnie-- nie muszą sie mizdrzyć do publiczności nie zawsze rozumiejacej to co do niej mówimy--- mnie wydaje sie że wiem o czym do mnie mówisz--twoje wiersze sa jak wydarte mi spod serca-- pozdrawiam - wesołych świąt narodzenia Pana
zgłoś
Dziękuję, krsto!
zgłoś