wiersze
przychodzą i odchodzą
nocą na cienkich chybotliwych nóżkach
liter
z mojej lewej dłoni
kieszonkowym zegarkiem ojca
spływa czas
po prawej pełzną
uciekające godziny
wychylona z mroku płonąca żyrafa
przywołuje obrazy dawne
zapomniane
w smudze światła
trzepoczą słowa
i jak wypomadowane wąsy
Salvadore’a Dali
stroszą
nic nie znaczące
znaczenia
To nie męka twórcza, Marysiu, to jest taki stan, który przypomina niemożność. Odwróć Dalego twarzą do ściany. Popatrz na obraz nad łóżkiem i te dwa portrety
zgłoś
No! Wiedziałam, że się odezwiesz :) To dawno napisany wiersz, w którym dotykam uwierającego mnie czasu (mija, zabiera). Ale nie tylko o to chodziło. Dali mi się przydał, można rzec, że go wykorzystałam. Dwojako... trojako?...
zgłoś
przenosi w czasie
zgłoś
Zawsze mnie deprymują wiersze bez tytułów a tu jeszcze Dali - nie wiem jak to ugryźć a czas płynie - Marion zaczynamy weekend - zobaczymy się we wtorek, wiesz gdzie :)
zgłoś
wiem :) nara, do zoba :)
zgłoś
Marion -bardzo na tak ," chybotliwe nóżki/liter" -"nic nie znaczące/ znaczenia" .Surrealizm Dalego nie przypadkowy. Życie bywa bardziej hiper-surrealistyczne. Gorzko.
zgłoś