spotkałyśmy się
choć los rzucił nas
w cztery strony świata
wędrujemy teraz
pętlą czasu
tam i z powrotem
tam i z powrotem
słowa jak serie
z szybkostrzelnych dział
rozpryskują się
między nami
zapadają
w krótkie chwile ciszy
sączymy wino śmiech i łzy
na przemian
chłoniemy przyśpieszony kurs
historii tyle się zdarzyło
chwile szczęścia
i traumy losu
narodziny i śmierci
dorosłe dzieci i wnuki
i mężczyźni
ach ci mężczyźni tacy wspaniali
i tacy nieudani
miłość i samotność
i znowu łzy każda płacze
do swego lustra
a potem znowu śmiech
tamte wagary – pamiętasz chcesz
dam ci przepis na śledzie
pod pierzynką
czas zatoczył pętlę
znów mamy naście lat
ciemne warkocze zmagają się
z dzisiejszą siwizną
za rok znów
musimy się spotkać
przyrzekamy solennie
i każda wraca
w swoje koleiny
Choć przyprawiony łzami, to jednak pozytywny. Warto czasami wyskoczyć z kolein codzienności :)
zgłoś
Fajne te czarownice.
zgłoś
Natare, Agafo, macie rację, wiersz osadzony w przestrzeni wiekowej zawiera w sobie ciepło przyjaźni. To obrazek nawiązujący do autentycznego spotkania klasy, która w jakimś momencie, z przyczyn losowych, złożona była z samych dziewcząt. Potem matura i... rozsypałyśmy się po świecie. Spotkałyśmy się w swoim gronie po wielu, wielu latach. A puenta jest trochę... gorzka, a może realistyczna.
zgłoś
Efka, tak te czarownice są fajne. Pewnie jak wszystkie podobne im czarownice :)
zgłoś
Marysiu, bardzo smutny wiersz, bo to co opisałaś, to nie jest zwiazek z drugim człowiekiem, tylko pozory związku. A najsmutniejsza jest ta obietnica spotkania za rok. Gdybyśmy byli sobie potrzebni, spotkalibyśmy się następnego dnia
zgłoś
Coś w tym jest, podświadomie może to chciałam powiedzieć. W realu te "czarownice" są wytłumaczone przez odległości, które je dzielą, pozostają telefony, które czasem się odzywają :)
zgłoś
odgapiam od Wandy. Myślę podobnie. Tekst smutny, nawet bardzo. Wzruszający ponadto.
zgłoś
Ten smutek sam ze mnie wyłazi :)
zgłoś
Gorzko ,gorzko, co(ś) się stało z nasza klasą.Bardzo.
zgłoś