prawda pije do dna

najtrudniejsza była
ta pierwsza śmierć niby
jakby to było 
wczoraj
a jednak urywki
wspomnień
to strzępy

niemiłe twarze
zbieg okoliczności
przypadek
brzytwa i trzcina

nastepne nie były 
takie złe
smieję się do rozpuku 
jak je wspominam

kiedyś mieli plan
żeby wszystkie moje 
poprzednie wcielenia
naraz zagnać w kozi róg
i wystraszyć

na razie im się nie udaje

Szel
1 lutego 2011 o 19:29

i niczego sie nie zarzekasz Cieniu... bo warto bylo...daj ci panie jeszcze raz:)

zgłoś

Saranova
1 lutego 2011 o 19:40

Dasz sobie radę w każdym wcieleniu niezależnie od strachów. Kilkanaście wersów lakonicznie przedstawiających filozofię powtarzalności życia. Niezwykłe ujęcie problemu, który nurtuje ludzkość od zarania dziejów. No i świetnie napisany wiersz. :))

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
1 lutego 2011 o 19:52

na ten temat to mam co najmniej kilka wzajem wykluczajacych sie spojrzen. czasem tylko przysne i ktores wykorzysta nieuwage i wcisnie sie na trumla w takiej formie. a ktore zgodne z prawda? hah... ludzkosc zmaga sie z tym od zarania dziejow, pozmagam sie i ja... a czasem to patrze na takie odradzanie sie feniksow mysli w umysle czlowieka. to tez jakas odmiana kolejnych wcielen...

zgłoś

wicherek1989
1 lutego 2011 o 19:50

Świetne :) Od paru minut próbuję napisać coś więcej, ale po prostu czytam to raz po raz. Można wiedzieć gdzie zrobiona jest fotka na Twoim awatarze? Bieszczady?

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
1 lutego 2011 o 20:36

fotka gdzies na krancu krancow robiona. zachod zachodow. musze sobie przypomniec nazwy tych dwoch garbikow...

zgłoś

wicherek1989
1 lutego 2011 o 20:38

Ja miałam skojarzenia z Bieszczadami od razu, bo tak pięknych i dzikich miejsc nie trzeba szukać daleko :)

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
1 lutego 2011 o 20:40

ja akurat znalazlem zbyt daleko. dzikosci nie podwaze... pasowalem tam za kazdym razem jak tam bylem...

zgłoś

wicherek1989
1 lutego 2011 o 20:45

Ja z niecierpliwością czekam na wiosnę, żeby pojechać w Bieszczady . W zimie nie nadaję się na takie wyjazdy - zdrowie.

zgłoś

Withkacy
2 lutego 2011 o 09:43

Cały jak dla mnie jest świetny, przeniknął mnie na wskroś. Do mnie jedynie przemawia w innym znaczeniu jak powyższych komentarzy. Pierwsza odbieram jako śmierć duchową peela a w następstwie każda jedna następujaca śmierć, jest mniejsza i nie istotna dopóki jak piszesz peel nie da się wystraszyć i rezultacie przemierzy kraine ciemności. Mam wrażenie, że coś o tym wiesz, Towarzyszu ze sfery ciszy

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
4 lutego 2011 o 20:50

taka warstwa tez mi sie tu kolatala ale mam nadzieje ze Waszmosc odczytuje w tym tekscie cos innego niz ja i ze waszmosciowe mysli uchodza w inna strone i odkrywaja swiaty z innych stron. a o wczesniej wspomnianym- cos wiem i owszem... milo ze Waszmosc tu agoscil na chwile

zgłoś

Jarosław Trześniewski
4 lutego 2011 o 10:42

Pascal i Ockham w jednym stali wierszu.ie przypadkowo(sic!) towarzszą peelowi. Bardzo.

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
4 lutego 2011 o 20:52

szczerze mowiac mialem nadzieje ze Ockham nie saczy sie ze mnie w tak razacy sposob ale jednak...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się