moja głowa

zatem wstaję jak wczesny promień dnia
pierwsze kroki znów stawiam bez skazy
w głowie dudni już tylko głuchy strzał
więc tylko o nim będę dziś marzył

sunę wzdłuż i wszerz szarzejących ścian
patrzę w górę mierząc wzrokiem skrzacim
myślę strzępem pourywanych zdań
jaką cenę za dzień przyjdzie płacić

i mówił każdy kto mnie dobrze zna
że w oczach mych dojrzewa, przemija
zmienny cykl ciemnych odcieni tła
a każda ziemia staje się niczyja

pytał ten co dobrze znać mnie chciał
w jaką pętlę zmieści się ma szyja
z jakich klifów z jakich spadam skał
jaki w plecach nóż najszybciej mnie zabija

a ja idę niemo skrawkiem gasnącego dnia
oddalonym chatom zaglądam do poddaszy
w mojej głowie żyłem i umarłem tylko ja
więc tylko ja w niej będę straszył

Jarosław Gryzoń
3 sierpnia 2010 o 23:35

zasadniczo jak wyżej hehehehe

zgłoś

Wanda Szczypiorska
4 sierpnia 2010 o 10:25

Autor odleeeciaaał na taka wysokość, skąd widać tylko kontury rzeczywistości. A straszenie siebie samego we własnej głowie, to oczywiście trafne spostrzeżenie. Nie musimy po to umierać, za życia nas to dręczy.

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
4 sierpnia 2010 o 11:14

a uwierzy szanowna Czytelniczka ze takie odloty mi sie zdarzaja bez zadnych wspomagaczy? ot po prostu czasem znajduje punkt w przestrzeni z ktorego widac tylko kontury...

zgłoś

xxxx
4 sierpnia 2010 o 22:54

mroczny wiersz taki co to może przestraszyć do czego zdolne są ludzkie myśli, dobry pomysł na tekst a tu proszę, nawet zdarzają ci się realne odloty nie tylko w wyobraźni ;-)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
4 sierpnia 2010 o 23:12

Bylem przekonany ze jest moj komenatrz a cos mi pożarło, DOPIERO TERAZ WIDZE ZE NIE MA. koncowka bardzo na tak.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się