Karolina Bądkowska
WSZYSTKIE PRACE Poezja (9) Proza (4) Fotografia (31)
O autorze Znajomi (1)

Zmiana sposobu prezentacji

Bezwiednie

mówisz
że pożądasz 

jedwabnych pończoch
satynowej bielizny
mocnego makijażu

tak
to ja twoja
kurtyzana
twoja dziwka

codziennie
chcesz dowodów
mojej miłości

klaśniesz w dłonie
pojawiam się
pstrykniesz palcami
znikam

bezwiednie

Pro certo

Pro certo
nie jestem kolekcjonerem
nie trzymam dusz na smyczy
nie chowam ich za szafą

na półce
puste słoiki
miejsce na trofea

Pro certo
jestem tą
która niesie wino życia
więc upijaj się mną
do nieprzytomności

***

patrzysz mi na usta
oczy podrzynają
Twoją szyję

wszędzie pełno ludzi
zdziwione
skamieniałe maszkarony

rozlewa się
w strużki i strumienie
tłum gapiów

Do ukochanego I

oczy twoje puste
usta zielone
bezzębne
policzki twoje blade
skrywa ziemia

nadzieja
matka głupich
codziennie śpiewa
mi
że nigdy już nie wrócisz

Wyliczanka

drzwi otwarte
drzwi zamknięte
drzwi bez drzwi
drzwi lustro

i tak przez nie
nie przejdę

wolę okna

Wampir

sobotni wieczór
niosę ją do domu
tak delikatną i kruchą
tak aromatyczną

wbijam zęby
w delikatną szyjkę
nie opiera się

spragniona piję

***

wypijmy za zdrowie naszych ojców
zdrajców
dziwkarzy
wypijmy za zdrowie naszych matek
prostytutek
niewiernych
wypijmy za zdrowie nasze
paranoików
schizofreników
wypijmy za zdrowie naszych dzieci
morderców
zbrodniarzy

wypijmy
wódka wymaże
z pamięci dom
nasz
wariatów

Moja Walkiria

patrzysz na mnie
po drugiej stronie

masz moje
nos
usta
oczy - skrzydła kruka

przykładasz rękę do policzka
zimny dotyk
budzi mnie
do życia

****

powiem ci-
jestem jak dziecko
nie umiem chodzić

pod miejską latarnią
stawiam pierwsze kroki
nikt nie widzi kim
jestem

w moim spalonym domu
zegar odmierza
pusty czas

powiem ci-
to ja zerwałam księżyc
z nieba
nie ma na nim gwiazd

bezmiar wszechrzeczy-
ja nieumiejąca chodzić
pod miejską latarnią
wydaję na świat dziecko
Fenrira

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się