bądź raz ćmą
bezwolną i ufną
szepty przekwitłe liściem figowym
zamknij w słoiku bez klamek
tylko wzleć
pij nocną rosę
rozlaną na skroni
gdy drżącymi palcami
rozchylasz zlepione woskiem szare skrzydła
pij ze mnie
gdy blade usta dotkną Ankaiosa dzbanu
tylko wzleć
ja obnażona
ja gołosłowna
/ z tomu "Prze-języczenia", 2008/
Hm... czy nie jest? Nie wiem. Napisałam, opublikowałam i poszłoooo...
zgłoś
Też wychodzę z takiego założenia!! :)
zgłoś
o tym mówiłem w "kontrowersjach"
zgłoś
no tak, nie da się ukryć, że Twoje "Kontrowersje", jak żaden inny utwór, gloryfikują odwagę:) wręcz w porywie dzikiej pasji, powiedziałabym, że urastają do rangi współczesnej poezji... tyrtejskiej :D
zgłoś