radością był w szarości
gdy ze zdezelowanymi skrzydłami
śpiewał dla wszystkich
w kręgu głosu
nie żałując strun
silny wiatr go nie szczędził
wysuszało słońce
gdy serce krwawiło
ze smutku za straconymi
po drodze z własnej winy
odfrunął w dal
gdy bólu już ugasić nie potrafił
w godzinie którą sam wybrał
do wspomnień pełnych
przemiłego uśmiechu
boje sie komentowac bo godziny raczej nie wybieral:(
zgłoś
wybrał
zgłoś
kto wie! moze to bylo dla niego najlepsze! widzialam meke konania i dziwi mnie modlitwa "od naglej i niespodziewanej smierci wybaw nas panie" wlasnie taka bym chciala miec
zgłoś
piękne
zgłoś