18 stycznia 2012

proza

Wanda Szczypiorska
Wanda Szczypiorska

Paryż (z cyklu - Opowiadania o chłopcach)

Pod koniec roku akademickiego dałam ogłoszenie; absolwentka Akademii Sztuk Pięknych poszukuje pokoju pod Warszawą. Nie byłam jeszcze absolwentką, ale co tam. Marzył się stryszek na wsi i taki stryszek mi się trafił. Domek należał do państwa B. starszego małżeństwa o ambicjach artystycznych; on śpiewał, ona malowała. Piętrowa ruderka otoczona lasem była niegdyś domkiem myśliwskim, resztówką po dworku który im zabrano.
Dlatego państwu B.  tak bardzo  zależało, żeby żaden z piekielnie zimnych pokoików nie wpadł w niepowołane ręce. Na dole mieszkał Bułgar, kompozytor. 
 
Mama, wiedząc o tym, że z Warszawy
i tak i tak będziemy  musiały się wyprowadzić ciułała przez dłuższy czas i teraz mogła państwu B. zapłacić za rok z góry. Nareszcie byłyśmy u siebie.
 
Pokoik na piętrze, trzy na trzy, nie więcej, umeblowany był antykami. Łoże zdobne intarsją, stół z rzeźbionymi nogami, umywalka z marmurowym blatem i piecyk żeliwny z rurą, pięknie ozdobiony. Byłam radośnie podniecona.
Gdzieś tam, za szosą lubelską podobno płynie Świder.
 
To nic, że lato spędzę w samotności. 
 
Bo z Gabrielem rozeszłam się na wiosnę. Nie kłóciliśmy się, o nie. Nigdy się nie kłócę. Po dwóch latach było po prostu nudno. Zaczęłam sama chodzić do filharmonii  i tam poznałam klarnecistę. Studiował, ale grał jazz. Dobry pretekst, żeby odejść od Gabriela. Muzyk  na imię miał Rajmund, co obniżało nieco jego
atrakcyjność i małą głowę co z kolei odbierało mi całą przyjemność z pocałunków. Nie  ważne. Ważne co działo się z Gabrielem. A on cierpiał. Co gorsza, niczego nie rozumiał.
Nie rozumiał, że z mojej strony to może był tylko gest obronny (na równi ze znudzeniem). Przecież tak bardzo chciał uciec do Paryża, a ja z nim nie ucieknę. Nie chcę. Ukradkiem śledził mnie w pracowni, wygladał na korytarz, wypatrywał gdy wychodziłam na Krakowskie, ale już nie z tym klarnecistą, tylko z S. najprzystojniejszym w całym korytarzu. Lecz na tym nie poprzestał. 
Potem zaczęło się dziać TO. Uczty, balangi, na które zapraszał do swojej klitki  wszystkich z korytarza. O tym, co tam się dzieje było głośno. Bardzo głośno. I nikt na pewno się nie dziwił dlaczego mnie tam nie ma, bo dla wszystkich, którzy pili na cudzy koszt było aż nadto oczywiste; porzucił mnie i odzyskał wolność.
Potem wszyscy się rozjechali. Zaczęły się plenery.
 
A ja na pięterku zaczęłam pisać scenariusz nigdy nie skończony. W zachwycie nad rzeką, lasem, nową sytuacją.
 
Październik na ASP zaczął się od przygotowań do wycieczki. Paryż. Mnie to nie obchodziło wcale. Skąd miałabym wziąć pieniądze? Ale Gabriel był podniecony. To była jego szansa. Zostanie tam. Ucieknie. Wiedziałam o tym. Tylko ja.
 
Musiało mu zależeć na tym, być może zależało również mnie, bo w przeddzień wyjazdu szliśmy  przez całe miasto do jego klitki na Mokotów. Trochę się tam zmieniło; łóżko stało przy innej ścianie. Widocznie bardzo tego chciał, a ja jemu uległam. Ale już bez emocji. Chłodno. Tak mi się wydaje. Pamiętam, że siedzę na tym łóżku już po wszystkim, wciągam rajstopy, a on na mnie patrzy. Patrzy na moje nogi, potem twarz. Wiedziałam; jest mi już
obojętny, ale tego spojrzenia nie zapomnę nigdy.
 
Wycieczka do Paryża wróciła po tygodniu bez Gabriela. Co się działo za kulisami nie wiem. Czy ktoś wyleciał? Pewno tak. I kto był przesłuchiwany? Nie wiem. Mnie nie pytano o nic.
 
Zaczęła się mroźna zima, a ja musiałam dojeżdżać do Warszawy. Na nic nie było już pieniędzy. Nie miałam płaszcza ani butów. Kalosze wypychałam gazetami, by nie odmrozić nóg. Płaszcz
dostałam od kogoś. Męski. Bo byłam niezaradna. Innym się jakoś udawało. Mnie nie. Tak było i pozostało. Lecz długo pamiętano o mnie. Pamiętano, że byłam parą z Gabrielem, a on mnie zdradził i zostawił.

Wanda Szczypiorska
18 stycznia 2012 o 18:04

http://www.supershare.pl/?d=0A74C81C2

zgłoś

Wanda Szczypiorska
18 stycznia 2012 o 18:05

Audiobook dla leniuchów

zgłoś

Darek i Mania
19 stycznia 2012 o 20:51

przeczytałem z przyjemnością choć żal mi rozstawać się z tą studentką asp , będę miał szansę jeszcze o niej posłuchać :)

zgłoś

Szel
19 stycznia 2012 o 20:52

nie jestem leniuchem Wandziu, ale z wielka przyjemnoscia poslucham jeszcze raz:)

zgłoś

Wanda Szczypiorska
19 stycznia 2012 o 21:34

Bardzo dziękuję obydwu państwu. A już myślałam, że nikt nie zauważy

zgłoś

Ania Ostrowska
19 stycznia 2012 o 22:47

Kawał prawdziwego życia, nie wiem, co mogę dodać więcej :) Pozdrawiam

zgłoś

gabrysia cabaj
20 stycznia 2012 o 10:22

:)*

zgłoś

Wanda Szczypiorska
20 stycznia 2012 o 10:23

Z odprysków prawdziwego życia złożonych w jednym kawałku

zgłoś

gabrysia cabaj
20 stycznia 2012 o 10:27

podpięłam się do opowiadania, Wando - pozdrawiam serdecznie;)*

zgłoś

Jarosław Trześniewski
20 stycznia 2012 o 10:28

Bardzo!!!

zgłoś

laura bran
20 stycznia 2012 o 12:17

przewrotnie :) dziwnie bliska mi peelka... ale to, dawno było, i może nawet prawda ;)

zgłoś

bosonoga - Gabriela Bartnicka
20 stycznia 2012 o 13:46

Pierwszy raz pod tekstem autorki. Będę wracała, bo warto... Pozdrawiam :-)

zgłoś

Wanda Szczypiorska
20 stycznia 2012 o 13:49

A! To miło. Każdy czytelnik na wagę złota.

zgłoś

sisey
21 stycznia 2012 o 16:38

Kilka zdań złowiłem i pewne jest, że w odpryskach powrócą. Trudno mi jedynie uwierzyć, że tak "pamiętliwi" byli ludzie z roku. Chyba, że na zasadzie sensacji: wiesz to ta, co Gabrielem, no z tym, co zapomniał wrócić. Pozdrawiam. Strasznie przypadkowe formatowanie, może poprawisz?

zgłoś

Wanda Szczypiorska
21 stycznia 2012 o 22:19

Oj pamiętliwi, pamiętliwi. To była sławna para. A formatowanie to męka. Poprawi się w jednym miejscu, to rozlatuje się w drugim i jest jeszcze gorzej.

zgłoś

Teresa Tomys
24 lutego 2012 o 09:27

Nie lubię prozy - tak mnie jednak zaciekawiła. Ładnie, obrazowo podana

zgłoś

Wanda Szczypiorska
27 lutego 2012 o 11:22

Podwójna satysfakcja. Dzięki.

zgłoś

Efka
29 lutego 2012 o 19:14

Przewrotne i fajne. Zostałam z apetytem na więcej.

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
12 kwietnia 2012 o 16:03

a ja czytam okiem jednego z tych co wyjechal i nie wrocil, chociaz historie jakie zostawilem po sobie w wylegarni zupelnie inaczej sie potoczyly i inaczej pamietano. a picia wielkiego nie bylo...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się