25 października 2011

proza

Wanda Szczypiorska
Wanda Szczypiorska

Dobra wiadomość

Jako dziennik nie udalo się zamieścić, więc zamieszczam jako prozę. Innego miejsca nie znalazłam
http://www.zamek.swidwin.pl/aktualnosci/138-protoko-jury.html
 

Wanda Szczypiorska
25 października 2011 o 11:59

Zamieściłam ze względu na głównego Laureata, kórego wielu z nas zna.

zgłoś

gabrysia cabaj
25 października 2011 o 12:26

w międzyczasie przypomniałam sobie dorobek Robin Sona na nieszufladzie - oj, jak się cieszę, Wando:)

zgłoś

laura bran
25 października 2011 o 12:21

publikuje na portalach?

zgłoś

Szel
25 października 2011 o 12:26

to jest bardzo dobra wiadomosc Wandziu !!!! Psotnikowi napewno nalezala sie wielka nagroda :)))

zgłoś

laura bran
25 października 2011 o 12:37

to Robin Sona był wiersz "Czereśnie" ?

zgłoś

Wanda Szczypiorska
25 października 2011 o 13:09

Czereśni nie kojarzę

zgłoś

laura bran
25 października 2011 o 13:25

pewnie pomyliłam. czas robi swoje. i widzę, że styl pisania inny. dzięki :)

zgłoś

Wanda Szczypiorska
25 października 2011 o 12:38

Lauro. Oczywiście. Od lat. Robin Son, Wezuwiusz, Psotnik.

zgłoś

Wanda Szczypiorska
25 października 2011 o 12:42

Tu trzeba szukać pod Aleksander Selkirk

zgłoś

Wanda Szczypiorska
25 października 2011 o 12:44

http://truml.com/profiles/5912

zgłoś

laura bran
25 października 2011 o 13:07

dzięki. poczytam :) i oczywiście gratuluję autorowi :))

zgłoś

Małgorzata Krupińska-Nowicka
29 października 2011 o 16:59

Janusz Solarz to Robin Son? Ciekawe...:))) Gratuluję!

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 17:05

na 'poezja polska' jest informacja o pewnym konkursie i tam również Janusz Solarz zdobył nagrodę - tym razem trzecią, a ja znów się cieszę:)

zgłoś

Aleksander Selkirk
31 października 2011 o 08:25

Nie bywam czesto na tym portalu, prawde powiedziawszy wcale, ale powiedziano mi bym zajrzal, wiec jestem. Po pierwsze wszystkim goraco dziekuje. Pani Lauro, wiersz "Czeresnie" rzeczywiscie moj, stary juz, autobiograficzny. Niestety, gapa ze mnie i nie kojarze ani Pani ani Pani Malgorzaty K-N. Wszystkie te konkursy to lut szczescia, lub mowiac inaczej, kwestia przypadku, zalezna od jurorow, pogody. Pomoglo pewnie to, ze wyslalem zgloszenia, bo bylem w lecie w Polsce i po prostu nie kosztowalo to majatku. Jeszcze raz dziekuje.

zgłoś

issa
31 października 2011 o 09:13

Też się cieszę, pamiętając Robin Sona z NS. Dobrego.

zgłoś

Małgorzata Krupińska-Nowicka
31 października 2011 o 08:49

Panie Robinie, Januszu, Aleksandrze(?) bo ja wiem, jak własciwie...? Z pewnością nie jest to przypadek, że tam i tu udało się zdobyć nagrodę. Z pewnością potrzebny jest jeszcze łut szczęścia, ale dobre teksty przede wszystkim. Wiem, że bywał Pan również na portalu otwockiej "Poczekalni" SAiPKO. Mnie nie ma Pan za bardzo skąd kojarzyć. Kiedyś dość często bywałam na stronce Łiomiankowskiego, która póxniej przekształciłas się w literaci.eu, ale pewnego dnia pan M. wykasował wszystkie i wszystkich komentarze. Zrobił również inne ruchy, które mi się nie podobały. Od tej pory właściwie nigdzie nie "bywałam", dopiero niedawno dałam się namówić Pani W.Sz. na Truml. Gratuluję i pozdrawiam serdecznie ...:)))

zgłoś

gabrysia cabaj
31 października 2011 o 09:23

"Czereśnie, czereśnie, soczyste, słodziutkie, zjadane łapczywie z opłakanym skutkiem. W pamięci zawodnej ich czerwień wciąż pali. Chciałbym by przepadły, nie chcą się oddalić. Sąsiedzi z parteru pakują manatki, semickie korzenie, łowickie makatki. Pamiętam ich dzisiaj na jawie jak we śnie. Pozostał ogródek, soczyste czereśnie. Papierowa torba poplamiona sokiem; ojciec idzie krzywo, a ja patrzę bokiem. Wczoraj popił nieco, zdenerwował żonę: oddech ma wódczany, a oczy przekrwione. Popija odkąd brat nie wrócił z kopalni: wojował z metanem lecz zdradził go palnik. "Idziemy więc teraz rozerwać się, synku, wesołe miasteczko stanęło przy rynku." Czereśnie, czereśnie, słodziutkie, soczyste, czerwone jak armia gotowa na występ. Zasnęły motyle, nie śpią gąsienice, a czołgi się toczą pod czeską granicę. Moje własne losy wpisują się w system gdy na karuzeli krążę: "Jezu! Chryste!" Czereśnie, czereśnie, na wpół przetrawione, wirują, spadają na miasto czerwone."

zgłoś

Wanda Szczypiorska
31 października 2011 o 10:03

Pamiętam, pamiętam. Dobrze, że wiersz się znowu pojawił.

zgłoś

laura bran
7 listopada 2011 o 22:23

tak, to chyba ten. jednak nie jest ze mną tak źle :)) Panie Januszu, pod tym nickiem, to sama siebie czasem nie poznaję ;) Pozdrawiam serdecznie i Gratuluję.

zgłoś

laura bran
7 listopada 2011 o 22:23

http://www.lamelli.com.pl/podstrona.php?str=pismo/2010/grudzien_10_06

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się