darujesz mi drzewo w zmęczone ramiona
własną golgotę na pietrze ustawiasz
głowa od grzechów
a na niej korona
za trzecim podejściem upadam.
Nie mam sumienia na płaszczu z purpury
zwykle w fotelu zasiadam
wraz z trzecim gwoździem
szybuje do góry
kolejna zdradzona zasada.
Tak moja własna droga do śmierci
trzynastą stacją gdzieś w życiu
odchodzi w niepamięć z namiastką pamięci
i płonie ciszą znad krzyków.
To byłby dobry wiersz, gdyby nie to sumienie na płaszczu.
zgłoś
dziekuję za komentarz ale akurat co do płaszcza z purpury się nie zgodzę. Dla mnie ów jest wyznacznikiem wyszydzenia, a że sumienie oznaczałoby w tym przypadku doszukiwanie się własnych słabości, uważam, że współgra jak w pierwotnym zamyśle. Pozdrawiam
zgłoś
Nie chodzi o sens, tylko sposób wyrażenia sensu.
zgłoś
jak dla mnie to zabrzmialo poteznie...
zgłoś