Bez dodatkowej pomocy,
bez dotyku i oddechu,
w pustym pomieszczeniu
pytam cicho —
czy to naprawdę aż tak boli?
Bezczelny czyn,
jak kamień rzucony w ciszę,
oślepia nagłym światłem
i rozdziera spokój myśli.
Tak źle, że aż monotonnie,
odrzucenie staje się codziennością.
Sprawiedliwość — wróg tych,
którzy dawno zamknęli serca.
Zamknięte pudełko ludzkiego szczęścia
stoi zakurzone gdzieś w kącie,
jakby nikt już nie pamiętał,
jak je otworzyć.
Czarne, śpiące oczy
płaczą ciężką krwią,
a noc ukrywa ich ból
pod cieniem milczenia.
Nie udało się zatrzymać czasu,
ani uciszyć jego kroków.
Powiadomienie przyszło zbyt wcześnie —
i już nic nie brzmi tak samo.