Zupełnie nie wiem jak się do tego rozebrać.
Klamra moich ramion puściła
na widok czyjegoś uśmiechu.
Uwolniłam łabędzia, który siedział na szyi.
Wzrok ucieka wcześniej przyłapany.
Gdybym tylko mogła rozluźnić usta
poczułabym sam cukier.
Dotykasz, a ja pozwalam
na rozstanie.
Głupia znowu nie zapisałam twojego imienia.
Na wesoło - he, he:)
zgłoś
Ależ to jest klasyczne zachowanie dla peela nie dla peelki.Ale jak widać jest równouprawnienie:)))))
zgłoś
"Kompletnie nie wiem jak się do tego rozebrać". - wejście z błyskiem:) Bagatelka, może nieco niekonsekwentna. Dwie części wyglądają zabawnie ironicznie, z dystansem; trzecia natomiast wchodzi w najgórniejsze z tonów: pensjonarka się puszcza, a ironia zaczyna fałszować jakoś tak melodramatycznie. Dobrego.
zgłoś
tak wejście z przytupem. Mocne jak puenta, Wiersz się obronił, pomimo dużo mniej zaskakującego zakończenia:))
zgłoś
w końcu erotyk ściśle niedojrzały. ;)
zgłoś
podoba misie (isso?) ten wielowymiarowy dotyk, jest bardzo pojemny; puszczającą klamrę rad zobaczyłbym :) wiesz? zadziałały na mnie Twoje obrazki:); jedno zmieniłbym : kompletnie--> zupełnie, choć to drobiazg, a cukier nie jest tym, co tygrysy lubią najbardziej :) ; hey
zgłoś
tak, wiese?
zgłoś
no, misie, isso :)
zgłoś
Niech Ci będzie, już poprawiam. Chciałbyś zobaczyć mówisz... hmm... no nie wiem, nie wiem... ;) :P Cieszę się bardzo. A wiersz nie o tygrysie, lecz o tygrysicy, która już lubi cukier. ;)
zgłoś
bardzo ładny wiersz -całość podoba się i to jak (pierwszy i ostatni wers - mniam )
zgłoś
Smacznego! :)
zgłoś
Dzięki wszystkim bardzo! :)
zgłoś