|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (100) Proza (14) Fotografia (94) Grafika (30)
Handmade (3) O autorze Znajomi (10) | |
Kefalonia - wszystkie odcienie niebieskiego
Urzekające kolory morza, od błękitu przez turkus aż po malachit, słońce na intensywnie niebieskim niebie i romantyczne zatoczki, które można zwiedzać, nurkując w ciepłej, krystalicznej wodzie.
Kiedyś, oglądając ulubiony magazyn podróżniczy, natknęłam się na reportaż o jednej z Wysp Jońskich - Kefalonii. Oglądając zdjęcia bardzo chciałam znaleźć się wśród porośniętych zielenią wzgórz, stromych klifów czy w rodzinnych greckich tawernach, gdzie czas płynie innym rytmem, a każdy gość traktowany jest jak bliski krewny, karmiony najlepszymi smakołykami, a nie posiłkami, o których składzie i sposobie przygotowania lepiej nie wiedzieć.
Kiedy więc Kefalonia pojawiła się w ofercie zaprzyjaźnionego biura podróży, natychmiast zarezerwowaliśmy miejsce w małym hoteliku na tej niezbyt często odwiedzanej wyspie. Powodem słabej bazy turystycznej (co w moim mniemaniu jest wielkim atutem) było wielkie trzęsienie ziemi, które nawiedziło wyspę 12 sierpnia 1953 roku i właśnie na niej miało swoje epicentrum. Ziemia trzęsła się przez minutę z niezwykłą siłą, co zburzyło niemal doszczętnie większość domów. Mówią, że społeczeństwo przed kataklizmem dzieliło się na biednych i bogatych. Po trzęsieniu ziemi wszyscy stali się równi. Duża grupa mieszkańców postanowiła wyemigrować z wyspy. W związku z tym, kiedy inne budowały hotele, Kefalonia podnosiła się z ruin, a każde ręce do pracy były na wagę złota.
Kefalonia jest dość zielona z powodu długotrwałych opadów, które pojawiają się pod koniec października i trwają prawie do kwietnia. Podobno tutejsze kozy nie chcą wtedy pić wody z cebrzyków, tylko stoją w strugach deszczu z otwartymi pyskami. Z pewnością jest to niezapomniany widok, zwłaszcza, że mają lekko złotawe zęby. Dzieje się to za sprawą zmineralizowanej gleby i diety. Wyspa słynie z aromatycznych ziół, więc kozy i owce zjadają je w dużych ilościach.
W ogóle jedzenie na wyspie to prawdziwa celebra. Ludzie uwielbiają wspólne biesiadowanie, jedynie śniadanie jest tu najsłabszym punktem dnia. Kefalończycy prawie nie jedzą porannych posiłków, wypijając jedynie kawę i rzucając na ząb sucharka z dżemem, lub inne byle co. Dopiero kolacja, i to jedzona około 22.00, jest prawdziwym festiwalem smaków. Kiedy przy złączonych stołach zasiada rodzina czy znajomi, kelner uwija się między kuchnią a gośćmi, wnosząc wciąż nowe dania. Stół zapełnia się bardzo szybko. Jest zasada: im więcej talerzy - tym bardziej udana uczta, po której rachunek dzieli się na ilość osób, bez względu na to, kto ile zjadł. Od samego patrzenia na tę ilość jedzenia można polec w bitwie pod Raphacholin czy innym Essentiale, ale nic bardziej mylnego. Greckie jedzenie jest naprawdę zdrowe i pyszne!
koniec cz.I
Zielona odcień niebieskości.
zgłoś
Może być "bielszy odcień bieli" to i może być zielony odcień niebieskości ;))
zgłoś
a ludzie zjadają zaromatyzowane kozy i owce..
zgłoś
Ale nie maja po tym złotych zębów ;))
zgłoś
Wciągająca proza, a miejsce godne opisania. Czekam na cd. Pozdrawiam ciepło :)
zgłoś
Dziękuję bardzo :)
zgłoś
Pięknie przybliżyłaś Kefalonię, to ciekawostka z tymi posiłkami, z tego co wiem, to śniadanie powinno być najważniejszym posiłkiem, a nie byle czym, a kolacja lekka i z pewnością nie o tak później porze, ja kiedyś starałam się nie jeść po 18, tej, dziś jadam później, bo muszę brać leki wieczorem, a przed nimi jem kolację, ale nie jest ona ciężka, lecz w postaci sałatki plus owocu. Dzięki za garść informacji, pozdrawiam wieczornie.
zgłoś
Inny klimat, inne zwyczaje :)
zgłoś