31 października 2011

poezja

eryk izakowski
eryk izakowski

Wędrówka

poszedłem nie idąc wcale
w zaułek ślepych dni
w gorącej mgły bezdroże płynąłem
tuląc zlepek chwil
wiatrem niesionej burzy
oblepiałem twarz
kroiłem żrenic blask
w czerwone rzeki zdarzeń
w rozmowy bez point
wmalowywałem smak
pulsującym bezdrożami sercem
chciałem ogrzać śniegu biel
by dotrzeć tam
gdzie jeszcze nigdy
nie zdarzyło mi się iść

wyszedłem na brzeg
który zapytał
- po coś tam lazł

egzystuję
pogrążając się
w czas

Jarosław Jabrzemski
31 października 2011 o 23:38

Ble. Pytanie trafne.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się