nocami przychodziłeś pod dom
milczałeś niczym bukowy las
kiedy ostatni klucz żurawi
znikał wśród chmur
uchylałam okno
księżyc srebrzył moją sukienkę
i bawił się jej fałdami
w objęciach trzymałam twój cień
nie bałam się śladu pocałunków
ani tego że zabierzesz mi kawałek duszy
chciałam tylko żebyś najpierw
zatańczył ze mną
jasne zdefiniowanie warunku brzegowego..
zgłoś
czasem inaczej nie da rady:)
zgłoś
piękne..
zgłoś
dziękuję:)
zgłoś
przyszło.. więc podpinam :)
zgłoś