pozłocona słońcem
przechadzam się po miedzach
z rękawów strzepuję puch podbiału
obserwuję lot jaskółek
kreślących ósemki wśród obłoków
rzeźbisz mnie w myślach
nadajesz kształt pszenicznych kłosów
uformowana pragnieniami
odkrywam swoje nowe ciało
pachnę chlebem wyjętym prosto z pieca
no tak, chleba to zapach absolutny..
zgłoś
przychodzę do Ciebie po ten jasnozłoty nastrój..
zgłoś
*
zgłoś
Lato pachnące chlebem :)
zgłoś