Gdzie podział się rumuński demon?
Kościelny dzwon wisi na tymczasowej konstrukcji
tuż nad ziemią. Dzwonnik – chudy, szary chłop
o charakterystycznej twarzy – to idealny obiekt.
Szymon skupił się na nagrobkach, nie zauważa
demonicznie zaklinanego sakramentu chrztu
– matka klęczy pochylona w niewygodnej pozycji,
trzyma dziecko tuż pod grymasami popa i dłonią
która jest mimem rozgniewanego Boga. Edyta
szuka najlepszego światła, naciska spust.
Demon chyba nie chce opuścić ciałka, modlitwa
trwa już kilkadziesiąt minut. Głos dziecka zachrypł,
wrzask nie ustaje. Twarze demona zastygły
na matrycach Edyty i Kachy. Szymon unosi obiektyw,
dzwonnik uderza w dzwon i pojawia się pytanie,
które zostanie w Szymonie do końca wszystkich chrztów.
do czeo Ludwiku dzwonnik taki idealny..do chrztu?_ cieplo:)))
zgłoś
do zdjęć, Szel :-)
zgłoś
no to cyk:))jedna niewiadoma z glowy :))...dreczy mnie jeszcze ten demon w dzieciaku...czyzby chrzest rownal sie w rumunii egzorcyzmom ??
zgłoś
nie wiem, w każdym razie z boku chrzest wyglądał bardziej na egzorcyzmy :-)
zgłoś
do wielu spraw podchodzimy z rutyną, sceneria zmienia nasze postrzeganie...dobry, zatrzymuje
zgłoś
Dziękuję :-)
zgłoś