* * *

Wiatr trzciny rozwiewa.
W wodzie ich obraz tańczy rozchwiany,
blaskiem i cieniem drga na przemiany.
 
Nadjeziorne drzewa
stoją bez ruchu w ciemnej zieleni.
W ciszy wieczoru nic ich nie zmieni.
 
To jestem hardy,
jak drzewo twardy,
spokojny idę w życiową zamieć,
 
to drżę jak trzcina.
Wiatr mnie przegina,
smutku kropelka serce mi łamie.

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się