Zmiana sposobu prezentacji

Haiku niedowidzące

lecą żurawie
tylko trochę za krótkie
może to gęsi

Cisza

Zrobiło się nagle tak cicho
jak wtedy, gdy pękło mi serce.

Jakby wiatr zamknął okno
z widokiem na gwarne podwórze.

Sączę smaki gorzkie i słodkie
jak z cukierka słonego z lukrecją.

To jest cisza jak piołun trująca.
Można po niej już nie usłyszeć.

Powódź

Jak łąka zalana wodą,
życie zalane pamięcią.
Ponad uśpioną powierzchnię
wystają osty i chwile.
Idąc chlupoczę,
pamiętam.

18 listopada 2010

poezja

Mirosław Ostrycharz
Mirosław Ostrycharz

W sadzie

Słoneczne popołudnie w jabłoniowym sadzie.
Przez osy nadgryzione jabłko leży w trawie
i słońca blask drzew cienie na murawie kładzie,
na liściu czarny motyl siadł i śni się prawie
w jabłoniowym sadzie.
 
Sad szumi w lekkim wietrze, lśni sierpniowe słońce,
zapala złote muchy wśród cienistej trawy.
Słodyczy pełen owoc chwytam w ręce drżące
i gryzę go z pośpiechem, chłonę miąższ cierpkawy,
lśni sierpniowe słońce.
 
Z dziecinną wtenczas wiarą urzeczony patrzę,
jak z pieśnią wiejskich sadów zrywa się ku wiośnie
stęsknione moje ciało, jaśniejsze i gładsze.
Jak cień mój z cieniem drzewa zrasta się radośnie,
urzeczony patrzę.

20 października 2010

poezja

Mirosław Ostrycharz
Mirosław Ostrycharz

Chwile

Jak córki dojrzewają nam chwile,
tyle przeżyć razem z nimi mamy.
Jak je sobie ukształtujemy,
jak je na świat wydamy ?

Niech będą mądre - mówi rozsądek -
niech w świat idą z wiedzą pod rękę,
a serce woła, że jednak woli,
by były zmysłowe i piękne.

25 września 2010

poezja

Mirosław Ostrycharz
Mirosław Ostrycharz

Jesień

Jesień pełna żalu, pora zadumania,
ściernisk, dymów z ognisk, pogrążona w mgłach,
chora na samotność, bliska opętania,
jeszcze barwą liści mami w słońca skrach,
nagość drzew poświatą księżyca przesłania,
złote smutki topi w brudnych kałuż szkłach,
 
ale nikt już nie wierzy,
by śniegi mogła przeżyć.

25 września 2010

poezja

Mirosław Ostrycharz
Mirosław Ostrycharz

* * *

Rozpuściła gałęzie na wietrze
wierzba skrzywiona.
Zaplątała się jesień we wrzosach,
cicha, zamglona.
 
W sinej mgiełce za dalą dal ginie,
droga za drogą.
Spadłe liście wśród trawy się palą
krwawą pożogą.
 
Zżółkłe brzozy i klony czerwone
w wietrze się chwieją.
Moja cicha jak jesień samotność
idzie aleją.

Pewien malarz z miasta małego

Pewien malarz z miasta małego
chciał Van Goghem zostać, kolego.
Żeby osiągnąć jakieś wyniki,
przerysowywał wciąż "Słoneczniki",
ale szło mu to raczej nie tego.

Pewna pisarka i czytelniczka

Pewna pisarka i czytelniczka
całe swe życie - do pamiętniczka.
Gdy myśli dzikie,
to biegła z krzykiem
je wpisać do swego świerszczy(cz)ka.

klangor o zmierzchu

klangor o zmierzchu
jesień zamyka lato
kluczem żurawi

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się