|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (35) Proza (6) Dziennik (1) Fotografia (9) Grafika (18)
Pocztówka poetycka (1) O autorze Znajomi (3) | |
Na betonowym krzyżu wisi azbestowy Chrystus, jako ekwiwalent socrealizmu.
To jeszcze nie grzech!
Pochylam się nad plątaniną asfaltowych arterii i zdmuchuję radioaktywny pył z ciemnych
klatek schodowych, gdzie kryje się chorobliwe ich upodlenie.
To jeszcze nie demaskacja!
Trzeba by jeszcze zapalić dawno skradzione żarówki, skradzione jak marzenia pewnego młodego szczura upojonego kwaśnym winem z multikorporacyjnych odpadów.
Brudne osiedla krzyczą milionem okien bez szyb, zamurowanych stereotypami. Snują się po nich apatyczne duchy, dla których nie ma miejsca nawet i w czyśccu. ;
i uwierz mi, nie chciałbyś tu zabłądzić w ciemną, bezlitosną noc...
A pięści ich twarde tysiącem niepowodzeń, wznoszą się jak przestroga na malachicie nieba!
Zapomnij o tych miejscach, gdzie rodzi się trwoga, gdzie kwitnie Babilon, gdzie dzieci nigdy nie były dziecinne...
Zapomnij na rany Chrystusa z azbestu...
Co wieczór wychodzę popatrzeć na betonowy las domów, pełnych dysfunkcyjnych rodzin, toksycznych związków i wszechogarniającej patologii, we wszystkich możliwych odmianach.
Wdycham znajomy smród spalin, pozwalam by wypełnił zniszczone płuca; wdycham wyziewy z fabryk i koksowni; wdycham opary z niespełnionych marzeń, lotne jak wodór...
Ostatnie spojrzenie na miasto i już wiem.
I już wiem, że Ciebie tu nie spotkam.
I już wiem, że każdy wieczór rozciąga się w nieskończoność, na czarnym płótnie nieba, bez kresu, bez sensu, bezludnie.
Mijam duchy przechodniów, zbyt spóźniona, by zacząć cokolwiek raz jeszcze...
Ja nie postrzegam tych terminow jako "doprecyzowan" :] maja zupelnie inny cel w utworze, a czesc z nich jest nawet ze tak powiem celowy zabiegiem literackim, moze niestety sens jego nieco niejasny sie okazal a moze to moj cynizm wypacza mi nieco myslenie hehehe np. "ekwiwalent" mial wyszydzic to jak zamiast uroczej iwzji komuny wepchano nam religijny szajs jak gdy dziecku lizak upadnie i ktos mu wciska, placzacemu stary guzik w zamian.... jeden obled za drugi... szajs za szajs... mam specyficzne poglady takze, i moze wlasnie niestety ciezko je innym pojac... nie lubie typowe ckliwej lirycznosci.... kreci mnie inny nurt we wspolczesnej poezji. moim celem jest zabawa, żonglerka słowem... dwuznacznosci i uwypuklanie jednej rzeczy przez, jedno male slowo... lub zgrabna konstrukcje... eksperymentuje nieco, stosujac zabiegi stylistyczne ktore rzadko do kogo wlasciwie trafiaja. ale coz... tak lubie :)
zgłoś