|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (103) Proza (3) Dziennik (94) Fotografia (46) Grafika (10)
Pocztówka poetycka (19) O autorze Znajomi (51) | |
Nie bardzo było się gdzie schować.
Mały, kulawy ptak, głuchy na oboje uszu przyglądał mi się z lękiem cała drogę przez las. Węgielne oczy osadzone tak blisko siebie, że niemal mogły się pocałować zdawały się wywiercać mnie z tyłu głowy. Bałam się oczu w przekręconej głowie jakby te zgaszone węgle miały jednak poparzyć dłoń. Kulawy, z krótszą nogą był niewiele wyższy od mojego syna. Całkiem siwy, co drugi włos. Siwy zupełnie. Wszystko wtedy ugięło się pod ciężarem wiatru i zapachem jaśminu, który nagle zjawił się w mojej głowie równy z obrazem Twojej twarzy i pociągłej dłoni widzianej w grudniu dziewięć lat temu.
*
Teraz ciało ptaka w mojej dłoni już nic nie waży.
Teraz jest garść popiołu, a ciebie nie ma; nie widzę twojej twarzy tylko wiem, gdzie powinna być - na wysokości piersi. Nieco ponad; jak gdyby nigdy nie zmieniona.
całą * -bardzo ciekawy text -poruszył, tylko czemu "warzy" jeśli chodzi o wagę (to waży) smutno kiedy kogoś brak .. pamięć jest obrazem
zgłoś
Darku, dziękuję. oczywiście masz rację. Wyłączył mi się moduł ortograficzny w mózgu najwyraźniej:[ Oczywiście, że chodzi o wagę:/ Już poprawiam...
zgłoś
popioly tylko nam zostaja w dloniach moja droga... czasem tylko tyle... czasem az tyle. klepsydra swiata sypie nam sie przez palce. i nic nam nie chce uwarzyc...
zgłoś
trudny tekst, muszę go przetrawić żeby się powstrzymać przed pochopną ingerencją. Pozdrawiam :)
zgłoś
jestem powalony, Lauro...
zgłoś
świetny jednak :"fortepian w schowku..."to mój niekwestionowany ulubieniec czy jak kto woli ulubienica
zgłoś