16 listopada 2010

poezja

Jarosław Gryzoń
Jarosław Gryzoń

łąki

te drzwi kiedyś będzie trzeba otworzyć
nurkując bezpowrotnie
w epicentrum czarnej dziury

pewnie spotkam tam ojca
i w końcu przestanie
nękać mnie w nocnych koszmarach
gdzie w konwulsjach błaga
o szklankę wódy

albo uleczę kalekie dzieciństwo
i nareszcie się od niego uwolnię
bo już dawno przestałem wierzyć
że tutaj mi się to uda

a może dno okaże się błękitem
nad połaciami zielonych łąk
gdzie leżysz w trawie ubrana w biel
jesteś dla mnie miła i ciepła
i nie mówisz że jestem śmieciem

bo na pachnących polanach
nie mogą przecież szaleć burze

Szel
16 listopada 2010 o 17:02

"a może dno okaże się błękitem nad połaciami zielonych łąk gdzie leżysz w trawie ubrana w biel jesteś dla mnie miła i ciepła i nie mówisz że jestem śmieciem" tego ci zycze na dzis Jarku!! cycuszki lizac wiersz...:)

zgłoś

Margot
18 listopada 2010 o 19:42

Dawno u Ciebie Jarku nie byłam, a tu "otwieram swoje drzwi...". Bliski jest mi Twój wiersz. Pozdrawiam

zgłoś

Paganini
16 listopada 2010 o 19:54

Ja mogę tylko napisać, iż jesteś wielki, chapeau bas! Po prostu, chapeau bas!

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się