24 sierpnia 2010

poezja

Jarosław Gryzoń
Jarosław Gryzoń

zdrowy styl życia

dzisiaj na śniadanie popiłem bagietkę piwem
gówno mnie obchodzi co na to dietetycy
dwa miesiące temu kupiłem dres i buty
do biegania
jakoś nie chcą opuścić szafy
wczoraj próbowałem rzucić palenie
dziadek palił 70 lat
dwie paczki dziennie
nigdy nie miał problemu z płucami
to chyba dziedziczne bo ja też nie mam
oszukuję się że oszczędzam
na prochach uspokajających
w drodze do sklepu złapał mnie skurcz
podobno to niedobór magnezu
nie wiem czy coś pomoże
ten przyczepiony do lodówki

Nesca
24 sierpnia 2010 o 11:21

Widze sporo siebie samej w tym wierszu, ogolnie poprawiles mi humor. Pozdrawiam.

zgłoś

Jarosław Gryzoń
24 sierpnia 2010 o 11:24

to świetnie taki miałem zamiar :)

zgłoś

Nesca
24 sierpnia 2010 o 11:26

I te buty do biegania... Az sumienie gryzie.

zgłoś

Jarosław Gryzoń
24 sierpnia 2010 o 11:32

"piniendze" w błoto hehehehe

zgłoś

Nesca
24 sierpnia 2010 o 11:39

JA ciagle wierze, ze od jutra zaczne bigac, a ty? Juz pare miesiecy tak wierze;p

zgłoś

Jarosław Gryzoń
24 sierpnia 2010 o 11:43

Nie chce mi się, poza tym samemu się kiepsko biega, a przynajmniej ja nie lubię. Już pytałem, wszyscy mają jeszcze mniej zapału niż ja. Same nygusy ;P

zgłoś

Wanda Szczypiorska
24 sierpnia 2010 o 11:41

Samuel Pepys na śniadanie spożywał wyłącznie piwo i dożył późnej starości - bodajże.

zgłoś

Szel
24 sierpnia 2010 o 22:44

mi tam zawsze pomaga Gryzoniu:) dobry mach zapity drinkiem:)

zgłoś

RENATA
18 września 2010 o 13:13

i świetnie ...ten magnez i te buty ..wytarczy na nie spojrzeć i pomagają..od jutra zacznę

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się