4 october 2011

poranek z salvadorem

malinowo mleczne poranki
nie wzbudzają już tkliwości ni rozmarzenia
myśli stabilne jakby mniej ulotne
a skotłowana pościel nad ranem odarta z namiętności
nie zagrzebuję się pod pierzyną by przedłużyć ciągłość poranka
zrywam się z nastaniem słońca wyglądam przez lukarny
boleśnie zagryzam wargi wspominając ostatni wieczór
przed twoim odejściem.
gdziekolwiek jesteś wierzę że to tylko sen
przywołany lotem pszczół na sekundę przed przebudzeniem
jak na obrazie salvadora. twoim ulubionym.
bo i zniknąłeś nagle tak
a może to abstrakcja kolejny nurt w sztuce
co zgłębię ze starych pożółkłych ksiąg
i przedstawię eksperymentalne płótno słowem
jak zawsze gdy nie potrafię utrzymać pędzla
najadłszy się granatu owocem.


number of comments: 6 | rating: 3 |  more 

ike,  

dużo chwastów zasiałaś, herbicydy by trzeba ? najbardziej rażą: lukarny, bo trzeba niemałej ekwilibrystyki, by przez nie wyglądać i żżółkniałe, jakby nie mogły być pożółkłe; mam nadzieję, ze obrazu z sobą nie zabrał? ; hey, VD

report |

dintojra,  

doskonale wiem gdzie znajdują się lukarny, i raczej miałam wizję, że pomieszczenie znajduje się wysoko pod dachem - swoiste poddasze. Masz rację, pożółkłe lepiej by wyglądało.

report |

ike,  

a obraz ? obraz ważny est :) hey, VD

report |

dintojra,  

obrazu ze sobą nie zabrał, nie jest zresztą powiedziane, że posiadał go, a ze lubił po prostu. ;-)

report |

/,  

dwa razy zniknięcie? synonimów zabrakło? wiersz dobry

report |

dintojra,  

racja, umknęło mi to.

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1